Strony

14 wrz 2013

Pożegnanie

A więc to już koniec naszej przygody z "Last Wish" 
Chciałabym bardzo serdecznie podziękować Wiktorii, która bardzo mi pomogła, myślę że wy też jej dziękujcie, w końcu dzięki niej mieliście co czytać. 
 Więc jeszcze raz DZIĘKUJEMY WIKI <3

Muszę wam powiedzieć, że mam łzy w oczach pisząc to teraz, bo straszie przywiązałam się do tego opowiadania. Ale ok, czas ogarnąc dupę. 
Chcę wa teraz podziękować. 
ZA : 67 870 wyświetleń 
ZA : 650 komentarzy
ZA : 111 osób, które to czyta <333

DZIĘKUJE I KOCHAM WAS.


A teraz miłą wiadomość, to jeszcze nie konieć przygód Jason'a i Jessicy!!

Nasz kochana autorka już nie długo bierze się za pisanie drugiej części, która nazywać się będzie " Last Breath" której zwiastun znajduje się poniżej :D



"Last Breath" zaczniemy tłumaczyć za około miesiąc, żeby było napisane już parę rozdziałów :D 
Link podamy na tym blogu.



A teraz z innej beczki, tu macie zwiastun bloga, który zaczęłam tłumaczyć :




    http://runaway-tlumaczenie.blogspot.com/

Rozdział 27

W tym momencie słyszałam jak ta osoba jest coraz bliżej mnie i Jasona. Czułam każdą chwilę, którą spędziłam z Jasonem. Słyszałam jego kontrolowane, ciepłe oddechy. Czułam jego dłoń na swojej. Czułam jego ciało zasłaniające mnie, w nadziei, że nikt nas nie widzi. Podniosłam moją głowę z brązowej, leśnej drogi na twarz Jasona, kroki były coraz bliżej. Jego włosy były w nieładzie od spania, tak jak jego niebieski t-shirt. Nie mogłam się powstrzymać od krótkiego uśmiechu wpełzającego na moje usta. To był koniec i nie było nic co mogliśmy zrobić. Ale nawet jeśli, dzięki tym wszystkim rzeczom uśmiechałam się. Nie robiłam tego od wieków. To wszystko dzięki niemu. Nagle dostrzegłam wszystkie jego złe i dobre strony. Teraz mogłam zobaczyć że był on jedynym, który traktował mnie jak kogoś na kim mu zależy. Czułam jego miłość.
Jego brązowe oczy spotkały się z moimi. Patrzyliśmy na siebie nawet jeśli kroki były prawie tam gdzie my, a wszystko co słyszeliśmy to ciężki oddech tej tajemniczej osoby. Wszystko o czym mogłam myśleć to Jason. Wszystko było jasne. On był jedynym, który był ze ,mą przez ten cały czas, kiedy to wszystko się stało. Opiekował się mną. Zależało mu na mnie.

FLASHBACK

- Zabiłaś ją! - powiedział niewyraźnie, ale wystarczająco głośno.
Próbowalam się wydostać z jego uścisku, ale za mocno trzymał moje ramie. Łzy zaczęły skapywać z moich oczu, mimo tego że powstrzymywałam je przez dłuższy czas. Krzyczał do mnie te same trzy bolesne słowa, bijąc mnie jednocześnie. Moja głowa pulsowała, od bólu, który spowodował. Tak szybko jak zobaczył moje łzy na moim policzku, jego ręka zatrzymała się kilka cali od mojej głowy.
Kiedy zdał sobie sprawę co robił, odsunął się w zaskoczeniu i bólu. Jego oddech stał się płytki, w jego oczach pojawiły się łzy, kiedy mówił cichym głosem.
- Ona nie żyje.
Łzy wreszcie popłynęły po jego policzku, chwycił butelkę piwa z salonu i rzucił nią o białą ścianę, rozbijając ją na kawałki. Robił to, dopóki zabrakło butelek. Patrzyłam na niego, ze zbolałym wyrazem twarzy.
Szybko na mnie spojrzał i krzyknął.
- Wyjdź stąd! - powtarzał to w kółko i w kółko. Szybko odzyskałam przytomność i poszłam do frontowych drzwi. Siłowałam się z klamką, usiłując otworzyć drzwi. Minęły wieki, zanim same ustąpiły. Poczułam zimny, nocny powiew wiatru. Wyszłam z domu, zamykając za sobą drzwi.
Przez całe moje ciało przeszedł dreszcz, nie chciałam wracać. Nie do niego. Jeśli bym to zrobiła, nie wiedziałabym co by zrobił i nie chciałam wiedzieć. Był taki od kiedy umarła. Zawsze był pijany kiedy wracał do domu, kiedy ledwo się trzymał na nogach, powiedział że to wszystko było moją winą, kiedy wiedział, że nie zrobiłam nic złego. Musiał na kogoś zrzucać winę, od kiedy nie wiedział kto jej to zrobił. Potrzebował znać odpowiedź. Potrzebował wyjaśnienia.
Sczerze, ja też tego potrzebowałam. To mnie rozrywało od środka, nie mogłam tego więcej znosić. Widzenie go jak zmienił się przez te kilka tygodni było okropnym wydarzeniem. Chcicłam, aby moje dawne życie wróciło. Ale wszystko czego pragnęłam najbardziej była moja mama.
Słyszałam eksplozję w mojej głowie i krzyki po wybuchu, rozpacz, wołanie o pomoc, ból. Najgorszą rzeczą jaką zapamiętałam był jej krzyk i płacz o pomoc. Zdałam sobie sprawę kto leżał kilka metrów odemnie, cały we krwi, krzyknęłam. Moje nogi stały się ciężkie, podbiegłam do niej, zajęło mi to kilka sekund. Uklęknęłam przy niej, łzy płynęły z moich oczu.
- Mamo? - szlochałam, patrząc na nią.
Jej twarz zmrożona była w bólu, widziałam że potrzebowała dużo siły by wypowiedzieć dwa krótkie słowa, zanim jej twarz skamieniała.
- To boli - to były dwa ostatnie słowa mojej mamy. Nic z tych słodkich rzeczy, które mówi się w filmach jak kocham Cię albo nigdy Cię nie zapomnę. 'To boli'. Czy jestem na nią zła bo nie powiedziała nic innego ? Odrobinę, przecież nie mogłam jej przywrócić życia. Nie mogłam nawet z nią ostatni raz porozmawiać. Nie mogłam się już z nią śmiać.. a najgorsze, widziałam ją ostatni raz.
Czułam się zdrętwiała, nie mogłam już niczego zmienić. Otarłam łzę, słysząc za sobą ochrypły głos.
- Wszystko w porządku?
Obróciłam się, by zobaczyć kto to był. Moje oczy zobaczyły wysokiego chłopaka z brązowymi włosami. Wyglądał na zmartwionego. Szybko otarłam resztę łez. Nie potrzebnowałam jego sympatii.
- Tak, jest okej - odpowiedziałam, gotowa odejść.
- Jesteś pewna? - zapytał, nie wierząc w ani jedno moje słowo.
Był jednym z tych typów, które się nie poddają. Był głupi, nie mogłam odejść kłamiąc.
- Nie - odpowiedziałam, cofając się w cień.
Zauważył moje siniaki na twarzy, wstrzymał oddech. Oczywiście, że to zrobił. Czego mogłam się po nim spodziewać? Był pierwszym, który je widział, odkąd przestałam chodzić do szkoły. Nie chcodziłam nigdzie, gdzie było dużo ludzi.
- Kto to zrobił? zapytał zmartwiony.
- Czemu cię to obchodzi? - zapytałam zbyt zjadliwie, niż miałam zamiar.
Westchnął, myśląc co odpowiedzieć, potrząsnęłam głową i odwróciłam się, nie obchodziło go to, kogo by to w ogóle obchodziło? Nie odechałam daleko, zanim znów usłysząłam jego głos.
- Obchodzi mnie to, bo nikt nie zasługuje na to, by przeżyć to co ty przeżyłaś! - przestał mówić, kiedy się odwróciłam, szybko otworzył znowu swoje usta - kiedy cię zobaczyłem, przypomninałaś mi kogoś.. kogoś kogo znałem, zawsze miała siniaki na twarzy, kiedy wracała do domu z pracy. Pytałem się kto jej to zrobił, odpowiadała mi same kłamstwa, zachwywała się jakby wszystko było okej. Kilka miesięcy później, raz nie wróciła do domu, okazało się, że..
Spojrzałam na niego w szokiem - co się stało ?
- Nie żyła - powiedział cichutko, ale na tyle głośno, że go uslyszłam - była pobita na śmierć.
- To okropne - powiedziałam zdumiona.
- Więc obchodzi mnie to co Ci się stało - kontynuował, kiedy jego komórka zaczęła dzwonić.
Moja głowa przetwarzała informacje. Nie pamiętałam o tym następnego dnia, tylko tyle, że chłopak wyjął komórkę z kieszeni, trzymając ją przy uchu, mówiąc.
- Hej, tu Jason. Co jest?


End of flashback

Przytrzymałam jego rękę trochę mocniej. Przypomniałam go sobie. Musiałam zapomnieć, a to wszystko przez to że chciałam zapomnieć ten dzień. To był Jason.
- Pamiętam - powiedziałam, zdając sobie sprawę, że spotkaliśmy się przed porwaniem.
Jason spojrzał na mnie zmieszany. W tym samym momencie przyszedł facet ubrany w policyjny uniform. Obrócił głowę w naszą stronę, natychmiast nas zauważajac. Wyciągnął broń zza pasa i wymierzył ją w nas. Drugą ręką wyciągnął telefon.
- Mam ich - powiedział, przytrzymując telefon.
Jason miał coś schowenaego pod bluzką. Spojrzał na oficera, czekając aż spojrzy w inną stronę. Nie zajęło to dużo czasu, aż oficer spostrzegł się, że celuje w niego bronią, powodując że cofnął się kilka kroków.
- Rzuć telefon - Jason zażądał.
Oficer był zbyt zaskoczony przez tą broń, odrzucając telefon, który wylądował kilka metrów odemnie.
- Odwróć się - Jason powiedział do mnie.
- Co ? - powiedziałam w szoku.
- Odwróć się - powtórzył.
Odwróciłam się powoli. Nie zdawałam sobie sprawy co dalej miało miejsce, usłyszałam głośny strzał, później upadające ciało na ziemię. Obróciłam się z prędkością światła, spostrzegając policjanta leżącego na ziemi. Jeo niebieskie oczy były nadal otwarte, ale teraz zamiast strachu była tam nicość. Zamarłam, Jason go zastrzelił. Jase chwycił moje ramie, ale ja sie nie poruszyłam.
- Jessica! Jeśli nie odejdziemy, złapią nas - powiedział.
- Nie musiałeś go zabijać - powiedziałam patrząc na martwe ciało.
- Zabiłby nas, gdybym tego nie zrobił.
Patrzyłam na niego.
- Proszę, zabierz mnie stąd.
Pokiwał głową, zaczynając biec. Podążałam za nim, biegliśmy przez las, trzymając się za ręce. Właśnie zdałam sobie sprawę, że to nie jest koniec, to dopiero początek

THE END


_________________
Nie sprawdziałam rozdziału, Paulina doda jeszcze jedną notkę wyjaśniającą co z kolejną częścią.

<3

5 wrz 2013

Rozdział 26

- Jessica? - usłyszałam krzyk Jasona.
Stałam w łazience, z zamkniętymi drzwiami. Wpatrywałam się w moje odbicie w lustrze, już od kilku dobrych minut. Nie mogłam uwierzyć, że to ja. Strasznie zmieniłam się przez ten rok. Co się stało z tą uwielbiającą zabawę dziewczynę? Teraz jestem niepewna i wiecznie przestraszona. Jest tylko jeden sposób żebym znów mogła być sobą, muszę odejść od Jason'a. A i tak nie jestem pewna, czy by mi się to udało, zresztą teraz jestem zbyt przestraszona, żeby go zostawić. Jakbym przeżyła wiedząc, że Alex wciąż tu jest, zapewne wciąż mnie obserwując. Westchnęłam i związałam włosy w kucyka, otwierając drzwi do łazienki, żeby nie denerwować Jason'a. Nie miałam za bardzo czasu, żeby przemyśleć to co stało się wczoraj, a szczerze powiedziawszy, nawet nie chcę o tym myśleć. Część mnie uważa że była to najgłupsza rzecz jaką mogłam zrobić, ale z druga połowa, że to było odpowiednie zachowanie. Jeszcze nie wiem z którą się zgadzam. Potrzebuję więcej czasu.

Otworzyłam drzwi, i napotkałam zniecierpliwiony wzrok Jason'a. Lekki uśmiech wkradł się na jego usta kiedy mnie zobaczył. Przeszłam obok niego nie obdarowując go najmniejszym spojrzeniem, nie chciałam żeby zaczynał rozmowę o wczorajszym incydencie.

Szybko założyłam swoje buty i wyszłam z pokoju. Właśnie miałam zejść po schodach gdy usłyszałam głos Jason'a za sobą.
- Co ty robisz?
Odwróciłam się i spojrzałam na niego. Jego miodowe włosy były w nieładzie tak samo jak jego niebieska koszulka.
- Chciałam zejść na dół i coś zjeść, umieram z głodu - skłamałam - To przestępstwo?
- Nie, tylko nie podoba mi się, że idziesz sama.
- Dam sobie radę.

Jason spojrzał na mnie i w końcu przytaknął wchodząc spowrotem do pokoju. Odetchnęłam waniliowym powietrzem rozchodzącym się w całym tym hotelu. Zeszłam na dół, gdzie znajdowała się stołówka, ale zamiast do niej wejść wyszłam z hotelu  prosto na ulicę. Wokół hotelu nie znajdowało się za wiele rzeczy, ale mi to odpowiadało. Potrzebowałam spokoju i ciszy żeby pomyśleć. Zaczęłam iść wzdłuż ulicy i nim się zorientowałam doszłam do jakiegoś jeziora. Nie było jakieś szczególnie ogromne, ale przez jego środek przerzucony był mamy mostek. Usiadłam na drewnianych belkach i opuściłam nogi aby zwisały swobodnie, opierając ręce na barierce i wpatrując się w lekkie fale na wodzie.

Jedynym odgłosem było ćwierkanie małych ptaszków w koronach drzew. Na moich ustach pojawił się mały uśmiech, ponieważ zdałam sobie sprawę, że nigdy nie byłam w tak pięknym i spokojnym miejscu. Radość nie trwała jednak długo, bo po chwili usłyszałam znajomy głos wypowiadający moje imię.

Odwróciłam się i zobaczyłam Jason'a. Cały czas mnie śledził? Poczułam lekki wstrząs przechodzący przez moje ciało. Czego chce teraz? Otworzyłam usta żeby coś powiedzieć, ale zostałam uciszona.
- Co ty tu robisz? - brzmiał groźnie, więc lekko się wzdrygnęłam nie spodziewając się tego.
- Co? - zapytałam, zastanawiając się dlaczego jest zły.
- Nie możesz sobie tak wychodzić - wytłumaczył mi.
- Żartujesz? - przewróciłam oczami - Nie decydujesz o moim życiu.
- Właśnie, że tak.
- Dlaczego? - krzyknęłam na niego groźnie.
- Ponieważ Cię kocham i nie chcę żeby coś Ci się stało! - wrzasnął uciszając mnie.

Zaniemówiłam, stałam i wpatrywałam się w niego. Kocha mnie? Mówił mi to już, ale nie wiedziałam czy to była prawda, ale tym razem czułam że mówi prawdę.  Wyglądał na lekko zdziwionego, przez to co powiedział. Może nie to miał na myśli? I tylko mu się wyrwało?
- Ten wczorajszy pocałunek....to najlepsza rzecz, która mi się kiedykolwiek przydarzyła - powiedział Jason po chwili ciszy - I mam nadzieję, że dla Ciebie też coś znaczył, bo czuję się jak idiota stojąc tu przed Tobą.
- Nie wiem - odezwałam się w końcu.
- Co?
- Nie wiem, czy to jest odpowiednie - powiedziałam przerywając na chwilę - Za każdym razem, gdy jesteśmy razem coś okropnego się dzieję, nie chcę ryzykować.
- Nie musisz - próbował mnie przekonać -Jeśli teraz się zgodzisz, wyjedziemy stąd i uciekniemy daleko. Tylko pozwól mi pokazać, jak bardzo mi na Tobie zależy.

Spojrzałam na ziemię, jak najdalej od twarzy Jason'a. Nie wiedziałam co powiedzieć. Naprawdę chciałam się zgodzić, ale też bałam się.  Co jeśli znów coś się wydarzy? Jeśli ktoś znów przez nas umrze? Odrzuciłam te myśli od siebie o spojrzałam na chłopaka.
 - Ok, zrobię to - powiedziałam w momencie gdy usłyszałam odgłos syreny policyjnej niedaleko nas.

Twarz Jason'a szybko zmieniła się ze szczęśliwej na przestraszoną, z powodu syreny. Złapał mnie za rękę i zaciągnął za sobą do lasu, który znajdował się niedaleko nas.
Schowaliśmy się za jednym z drzew kiedy odgłos stawał się coraz głośniejszy i głośniejszy.
- Siedź cicho - powiedział Jason kiedy staliśmy przyciśnięci się do drzewa.

Chwilę później słyszeliśmy jak ktoś zbliża się do nas. Musieli widzieć jak uciekaliśmy do lasu.  Nie chcę żeby to się teraz skończyło. Nie chcę żeby Jason poszedł do więzienia a ja spowrotem do psychiatryka. Spojrzałam na Jason'a i chwyciłam go za rękę splatając nasze palce. Spojrzeliśmy sobie w oczy. I nagle świat jakby się zatrzymał. Było inaczej....miło.

---------------------------------------------------------
No i jest rozdział, przepraszam że tak długo, ale wiecie nowa szkoła, nowe problemy.
Ale to nie ważne.
Chciałbym wam serdecznie podziękować za komentarze pod rozdziałem 24, było ich 65 !!!
Mam nadzieję że teraz też tyle będzie i też będą długie hyhyhy tak uwielbiam je czytać <3

Chcę powiedzieć, że następny rozdział będzie już ostatnim </3
Wszystko dokładnie napiszemy w pożegnaniu <3 A narazi miłego czytania <3

KOCHAM WAS <3333