Strony

29 cze 2013

Rozdział 13

Dzień 8:

Było trochę po północy, kiedy się obudziłam. Leżałam obok Jason'a. Nie chciałam by sie obudził, więc wstałam cicho z łóżka. Po tym jak rozmawialiśmy, powiedziałam, że muszę przemyśleć to, co powiedział. Nie zdecydowałam o tym jeszcze. Jestem teraz zbyt zmieszana, by podejmować jakąkolwiek decyzje. Otworzyłam cicho drzwi i wyszłam z sypialni. Rozejrzałam się, ponieważ nie wiedziałam gdzie się znajduję. Nie byłam nigdzie poza pokojem Jason'a i jego łazienki, i kiedy on i ja przybyliśmy tutaj byłam zbyt zmęczona, więc nie widziałam reszty domu. Przechodziłam przez korytarz. Wszędzie było dużo drzwi, wiec nie było łatwe dowiedzieć się, dokąd pójść. Chciałam znaleźć kuchnie, gdzie mogłabym wziąć sobie trochę wody. Zobaczyłam drzwi, które były w połowie otwarte. Zajrzałam do środka i zobaczyłam kuchnie. Uczucie ulgi wypełniło moje ciało. Weszłam do środka i zamknęłam drzwi za sobą. Podeszłam do zlewu, wzięłam szklankę i wlałam sobie do niej wody. Powoli piłam, gdy rozglądałam się wokoło. Moje oczy spoczęły na magazynie, który znajdował sie zaraz obok zlewu. Odłożyłam szklankę wody i wzięłam magazyn do ręki. Z przodu strony było ogromne zdjęcie mnie, a pod nim napis "17-letnia dziewczyna, Jessica - nadal poszukiwana. Tydzień temu dziewczyna została porwana, późno w nocy. Policja twierdzi, że nie było świadków. Nadal trwają poszukiwania Jessici, jeśli masz jakieś informacje, natychmiast zadzwoń na policje"

Przerzuciłam stronę dalej i ukazał mi się przerażający wygląd. Na tej stroniebyło zdjęcie mojego brata leżącego w jego własnej krwi. Mogłam poczuć łzy spływające po moim policzku. Pod zdjęciem był tekst, głoszący: "Brat porwanej, zamordowany w lokalnym kinie". Mój wzrok był zamazany, ponieważ płakałam. Czułam się okropnie przez to wszystko. Spowodowane to było śmiercią mojego brata i tym, że później całowałam się z tym kto to zrobił. Mentalnie się kopnęłam.. za bycie sobą. Nie mogę zostać tutaj. Muszę opuścić to miejsce i wrócić do domu. Nie mogę prowadzić normalnego życia, jesli zostanę tutaj. Nawet nie chcę zostać tutaj. Gdyby Jason naprawdę mnie lubił, nigdy by mnie nie uderzył. Muszę wymyślić plan ucieczki. Nadal płakałam, więc szybko chwyciłam magazyn i rzuciłam nim o ścianę. Nie mogłam go trzymać, patrząc na zdjęcie z moim bratem. Tęskniłam za nim bardzo. Gdyby mnie posłuchał, może byłby teraz żywy.

W tym samym momencie, w którym magazyn wylądował na ziemi, drzwi się otwarły i wszedł przez nie Alex. Wyglądał na zaskoczonego, kiedy mnie zobaczył, ale jego zaskoczenie szybko przemieniło się w uśmiech.
- Witaj - powiedział, mrugając. Nie odpowiedziałam. Czułam mnóstwo nienawiści do niego - odpowiedz mi, kiedy mówię do Ciebie. To zwykła uprzejmość - warknął.
-Co ty o tym możesz wiedzieć - wymamrotałam, zanim pomyślałam o tym co powiedziałam. Mogłam zobaczyć złość w jego oczach. Wiedziałam co przychodzi po tym i miałam racje. Zaraz po tym co powiedziałam, poczułam pieczenie na policzku. Uderzył mnie. Próbowałam mu oddać, ale powstrzymał mnie, łapiąc mnie za ręce. Popchnął mnie na ziemie i kopnął w brzuch. Krzyknęłam z bólu i objęłam się rękoma.
- Nigdy nie mów do mnie takim tonem, zrozumiałaś ? - Alex krzyknął. Pokowałam głową, kiedy łzy spływały po mojej twarzy. Przybliżył się do mnie i wyszeptał - jeśli powiesz o tym Jasonowi, będzie bardziej bolało.
- Dlaczego po prostu mnie nie zabijesz? - zapytałam, w bólu. Zaśmiał się i podszedł do drzwi.
- Bądź ostrożna z tym co mówisz, to może stać się prawdą - spojrzał na mnie ostatni raz i wyszedł z kuchni. Próbowałam podnieść się kilka razy, ale poddałam się, ostatecznie leżąc na plecach, patrząc na sufit. Po chwili podniosłam się i chciałam wyjąć, ale zobaczyłam magazyn leżący na podłodze. Chwyciłam go i wydarłam strony o moim bracie i o mnie. Schowałam je w kieszeni. Wyłączylam światło i wyszłam z kuchni.

Opierałam się o ściane, próbując ponownie nie upaść na podłoge, na drodze powrotnej do pokoju Jasona, w którym spał. Kiedy znalazłam się w pokoju, Jason siedział na łóżku patrząc na mnie w pełnej koncentracji.
- Obudziłem się, bo krzyczałaś - wyglądał na lekko przerażonego - Co się stało ? - nie chciałam mu wyjaśniać dlaczego. Byłam zbyt zmęczona, teraz. Chciałam położyć się w łóżku i zasnąć na wieki. Miałam właśnie iść do łóżka, kiedy Jason złapał mnie w talii, zanim mogłam się ruszyć - skąd masz tego siniaka, na policzku? - zapytał.
- Upadłam - opowiedziałam.
- To nie wygląda jak upadek.
- To nie ma znaczenia, okay?
- To ma znaczenie - Jason nadal trzymał moją talię. Próbowałam się uwolinić, ale trzymał mnie za mocno.
- Dlaczego to jest dla Ciebie takie ważne, jeśli to nie ty mi to zrobiłeś? Wydaje mi się, że nie byłeś zdenerwowany, kiedy uderzyłes mnie wcześniej. Wiesz co ? Jestem zmeczona ludźmi takimi jak ty, zakłamanymi. To tak jakbyś nie wiedział, że mam uczucia i mogę być zraniona. Myślisz, że to zabawne, kiedy jestem taka, ale nie, to nie jest zabawne. To okropne czuć nienawiść do samej siebie i myśleć, że to wszystko przezemnie. On mnie skrzywdził. Nie wydaje mi sie to śmieszne - prawie wykrzyknęłam - zostaw mnie samą - wyszeptałam ostatni raz do niego. Chciałam tylko spać. Jason wyglądał na zszokowanego przez to co powiedziałam, ale nie obchodziło mnie to. Poszłam do łóżka i nastychmiast zasnęłam.

Kiedy się obudziłam Jasona nie było obok mnie. Wstałam i poszłam do łazienki. Poczułam burczenie w brzuchu i narastający głód. Nie jadłam przez pewien czas i stałam się bardzo głodna, jednocześnie nie jadłam dużo, ponieważ mój tata nie chciał wydawać na mnie pieniędzy. Wszystko zużywał na pieniądze i za wynajem. Zazwyczaj dostawałam jedzenie od mojego brata. Bolało kiedy myślałam o nim. Łza spłynęła po moim policzku, ale prawie natychmiast ją otarłam. Spojrzałam w lustro na siebie. Wyglądłam jak gówno. Miałam wielkiego siniaka na policzku, to nie wyglądało dobrze. Zamknęłam drzwi od łazienki i ściągnęłam moje ubrania. Weszłam pod prysznic i włączyłam ciepłą wodę. Poczułam ulgę kiedy uderzyła w moje ciało. To było miłe. Miałam czas by pomyśleć o planie ucieczki, kiedy brałam prysznic. Pomyślałam, aby zrobić to w nocy, kiedy będe mieć pewność, że wszyscy zasnęli albo kiedy kiedy sobie gdzieś pójdą i zostawią mnie samą. Może mogłabym spróbować uciec stąd. Wyszłam spod prysznica i i zmieniłam rzeczy na te które, podarował mi Jason. Teraz miałam na sobie jeansowe spodenki i szary sweter. Wysuszyłam szybko moje włosy i nałożyłam makijaż, żeby nikt nie mogł zobaczyć mojego siniaka. Wyszłam z łazienki i z pokoju. Nie wiedziałam dokąd pójść. Byłam tylko w kuchni, w pokoju i w łazience Jasona, kiedy się zastanawiałam Jason wyszedł z jakiegoś pokoju. Spojrzał na mnie z uśmiechem.
- Obudziłaś się - powiedział idąc do mnie. Stałam tylko, gapiąc się na niego - coś nie tak? - zapytał. Tak, zabiłeś moją matkę i brata. Najgorsza część to, to że nie miałeś powodu by to zrobić. Chciałam go uderzyć, ale wiedziałam, że nie powinnam.
- Mam się dobrze - skłamałam. Spojrzał na mnie jeszcze raz, zanim połączył nasze ręce i zaprowadził mnie do kuchni. Puścił moją rękę i wziął talerz.
- Chcesz coś do jedzenia ? - zapytał. Pokiwałam głową i usiadłam na krześle.
- Gdzie Alex ? - spojrzał na mnie podejrzliwie. Popatrzyłam w podłogę. Nienawidzę kiedy ludzie na mnie patrzą w ten sposób. Zrezygnował z zadawania jakichkolwiek pytań.
- Wyszedł - odpowiedział i zaczął przygotowywać jedzenie.

Kiedy zajmowaliśmy się jedzeniem, Alex wrócił do domu. Spojrzał na mnie, starajac się dowiedzieć, czy powiedziałam cokolwiek Jasonowi o dzisiejszym zdarzeniu. Oczywiście, nie zrobiłam tego. Bardziej bałam się Alexa od Jasona. On jest po prostu bardziej przerażajacy.
- Czy mogę z tobą porozmawiać? - Alex zapytał brzmiąc trochę gniewnie.
- Jasne - odpowiedział - Jassica, czy mogłabyś wyjść ? - Alex spojrzał tym swoim dziwnym wzrokiem na Jasona - miałem na myśli, wyjdź natychmiast - Jason warknął. Spojrzałam na niego moim przerażonym wzrokiem. O co do cholery im chodzi ? Dlaczego Jason zachowywał się tak w obecności Alexa ? To wyglądało tak jakby Alex kontrolował Jasona. Wyszłam szybko z kuchni. Idąc korytarzem, mogłam usłyszeć krzyki w kuchni i nie obchodziło mnie o co się kłócili, ponieważ niedługo odejdę stąd. Zaplanowałam ucieczkę na dzisiaj. Nie zniosę jednego dnia dłużej, tutaj. Stałabym się obłąkana. Przeszłam się po domu tylko po ty by dowiedziec się gdzie są drzwi, mogłam uciec bez budzenia wszystkich dookoła. Znalazłam drzwi frontowe, ale byłam ciekawa co było w innych pokojach, więc zaczęłam po nich chodzić.

Podeszłam do ostatnich drzwi na końcu korytarza, otworzyłam je i zajrzałam do środka. Był tam fotel i biurko. Kilka papierów leżało na stole. Podeszłam do niego i spojrzałam na nie. Były tam rysunki czegoś co wyglądało jak centrum handlowe i wygląd jego wewnętrzny. Rozejrzałam się jeszcze raz i zobaczyłam pudełko w rogu pokoju. Nie zauważyłam go kiedy tu weszłam. Szybkim krokiem podeszłam do niego i podniosłam przykrywke. Zakryłam usta ręką na to co zobaczyłam. W środku była bomba. Jason nadal się tym zajmował i myślę, że on chce zbombardować centrum handlowe. To znaczyło, że tam będzie mnóstwo ludzi i oni także umrą, przez niego. To okropne. Nie mogę uwierzyć w to co właśnie zobaczyłam. Zamknęłam z powrotem pudełko i wyszłam szybko z pokoju. Zamknęłam drzwi za sobą, jak tylko usłyszałam głos Jasona. Powoli odwróciłam głowę w strone, skąd dochodził jego głos.
- Co ty tam robiłaś ? - zapytał. Był wściekły. Właściwie, był bardzo wściekły. Nie odezwałam mu, bo nie miałam pomysłu co mu powiedzieć. Podszedł do mnie i chwycił moja talię - Co do cholery widziałaś Jessica? - krzyknął na mnie.
- Nic - odpowiedziałam cicho.
- Kurwa, nie kłam ! - podniósł swoją rękę i uderzył mnie. Nadal trzymał moją talię, swoją druga ręką, więc nie mogłam uciec. Czułam łzy spływające po mojej twarzy. Nie patrzyłam na niego, bałam się, że może mnie uderzyć albo skrzywdzić jeszcze raz.
- Co widziałaś ? - zapytał ponownie.
- Widziałam kilka rysunków i.. bombe - spojrzałam na niego, nadal wyglądał na złego, ale wyglądał jakby było mu przykro, że to widziałam - Jak możesz to robić ? - zapytałam. Spojrzał na mnie zmieszany.
- Nie muszę Ci się tłumaczyć, jeśli powiesz kiedykolwiek komuś, że to widziałaś, pożałujesz - zagroził mi. Puścił moją talie i odszedł wściekły. Moje plecy przyległy do ściany, powoli się po niej zsunęłam, aż usiadłam na podłodze. Płakałam zakrywając się rękoma. Jak Jason mógł być taki w stosunku do mnie ? Teraz zupełnie nie wiem, kto jest bardziej przerażający, Jason czy Alex. Jeśli nie byłam pewna co do dzisiejszej ucieczki, teraz już napewno wiedziałam. Chcę być teraz w domu.


_________________________________________
Cześć ! Jestem Wiktoria. Mam nadzieję, że spodobają się wam moje tłumaczenia. Z góry przepraszam za jakiekolwiek błędy, ale jestem tylko człowiekiem <3

Miłego Dnia wszystkim ! :)
Więc tłumaczyć tego bloga, razem ze mną będzie :  @White_Libra. 
Dodam ją do współautorów jak tylko odpisze mi na TT :P
W następnym poście pojawi się już rozdział, i kilka słów o nowej tłumaczce :D

P.S Pod ostatnim rozdziałem jest tylko 12 komentarzy :(( Dlaczego? Obraziłyście się na mnie? </3

23 cze 2013

Ważne!!!

Myślałam że dam radę, sama prowadzić tego bloga...ale brak czasu i tak dalej...a nie chcę was zawodzić poprzez długie przerwy między rozdziałami. 
Ale chcę żaby każda z was miała szanse.
Każda osoba chętna do prowadzenia tego bloga, razem ze mną, musi przetłumaczyć  rozdział 13 z tego bloga, żebym mogła wybrać najlepszą. Swoje tłumaczenia wysyłacie na maila:  

behappyeverydayandnight@gmail.com


Macie czas do 28 czerwca, do 18:00. Mam nadzieję, że 

ktoś się zgłosi.

W temat wpisujcie: Last Wish. i Podawajcie jakieś dane 

kontaktowe: fb, TT albo GG

16 cze 2013

Rozdział 12

Dzień 7

Obudziłam się przez promienie słoneczne muskające moją skórę. Zamrugałam oczami kilkakrotnie, żeby odzyskać ostrość widzenia, wciąż byłam trochę zmęczona, więc położyłam się na brzuchu i starałam się zasnąć ponownie, ale nie mogłam. Coś mnie martwiło, tylko nie mogłam przypomnieć sobie co takiego.. Podniosłam się z łóżka i zaczęłam rozglądać po pokoju, i nagle wszystko do mnie wróciło. Wszystkie wspomnienia z poprzedniego dnia...ukryłam twarz w dłoniach...jak mogłam pocałować Jason'a? Nie powinnam go lubić w ten sposób, po prostu nie! Sprawił mi tyle bólu, nie mogę zakochać się w swoim wrogu.
Usłyszałam kroki zbliżające się do pokoju. Szybko wyskoczyłam z łóżka i uciekłam do łazienki, która znajdowała się w tym samy pomieszczeniu. Nie mogę stanąć twarzą w twarz z Jason'em, najpierw muszę to wszystko przemyśleć. Podeszłam bliżej drzwi aby usłyszeć co się dzieje.  Drzwi sypialni otworzyły się z hukiem i dwa głosy zabrzmiały donośnie. Jeden z nich należał do Jason'a a drugi do jakiegoś nie znanego mi mężczyzny. Rozmawiali o mnie, ten drugi zapytał Jason'a gdzie jestem ale nie otrzymał odpowiedzi, usłyszałam tylko kroki zbliżające się do łazienki.
- Otwórz drzwi - krzyknął Jason uderzając w drzwi. Zamarłam słysząc jego głos. Nie chciałam pogarszać jego stanu, więc otworzyłam drzwi. Chłopak spiorunował mnie wzrokiem. Jaki on ma do cholery problem? Nie zauważyłam, że ten drugi wszedł do pomieszczenia, dopóki nie odchrząknął zwracając tym na siebie uwagę. Zauważyłam, że przygląda mi się z  głupkowatym uśmieszkiem na twarzy, wyglądał podobnie do Jason'a. Kim on jest?
- To Alex, mój brat -powiedział Jason widząc moją zmieszaną minę. Nie wiedziałam że on ma rodzeństwo, właściwie nic o nim nie wiem.
- Hej - powiedziałam cicho. Alex przytaknął jako odpowiedź. Spojrzałam na Jason'a, który wciąż był bardzo zły.
- Dlaczego nie powiedziałaś mi, że się obudziłaś? - zapytał.
- Nie wiedziałam, że muszę - odparłam zmieszana.
Zachowywał się jak zupełnie inna osoba, zauważyłam to w jego oczach. To nie ten sam chłopak, który powiedział, że mu się podobam. To przez Alex'a?
- Cóż, teraz już wiesz - powiedział i zbliżył się do mnie. Spojrzałam na niego próbując dowiedzieć się co ma zamiar zrobić. Podniósł rękę i uderzył mnie. Moją pierwszą reakcją było przyłożenie dłoni do czerwonego od uderzenia policzka. Wpatrywałam się w podłogę nie będąc w stanie spojrzeć na Jason'a. Byłam w kompletnym szoku, łzy zaczęły formować mi się w oczach. To nie było mocne uderzenie, bywały gorsze, ale w ogóle się go nie spodziewałam. Zebrałam się w sobie i spojrzałam na Jason'a, jego mina zmieniła się z uśmiechniętej na zmartwioną i spowrotem na uśmiechniętą w zaledwie kilka sekund. Mój wzrok przeniósł się z Jason'a na Alex'a, który śmiał się w głos.
- Niezła robota brachu - powiedział wciąż się śmiejąc. Wkurza mnie! Alex wyszedł z łazienki a następnie z pokoju.
Kiedy już go nie słyszałam, spojrzałam na Jason'a który wciąż się uśmiechał.
- Co to do cholery było? - krzyknęłam upewniając się że Alex tego nie usłyszy. On tylko pokręcił głową i wyszedł z pokoju. Zamknęłam drzwi łazienki i pozwoliłam łzą spływać po moich policzkach. Jeśli tu zostanę z Jason'em zachowującym się tak jak teraz, i jego głupim bratem, na sto procent zginę.
Nie wiem jak długo tam siedziałam, ale w końcu wstałam i wróciłam do sypialni, gdzie na łóżku leżały jakieś ubrania a na nich karteczka o treści "załóż je". Przebrałam się, zazwyczaj się tak nie ubieram ale nie chcę być "nieposłuszna" żeby nie zdenerwować Jason'a. Wyjrzałam przez okno, była piękna słoneczna pogoda, znajdowaliśmy się dość wysoko, więc zapewne byliśmy w jakimś apartamencie. W dole widziałam ludzi rozmawiających i śmiejących się. Próbowałam jakość otworzyć okno, i poprosić ich aby zadzwonili na policje, ale nie udało mi się. Oczywiście, było zabezpieczone. Jason mi nie ufa. Jak mogłam pomyśleć, że ominął by swoje zasady tylko dla mnie?
Usłyszałam kroki i czym prędzej odeszłam od okna, nie chcę żeby myśleli, że próbuje czegokolwiek. Drzwi zostały otwarte i Alex wszedł do środka, momentalnie spuściłam wzrok. Nie wiem czemu ale wzbudza on we mnie strach.  Podczas gdy ja wciąż wpatrywałam się w podłogę on stanął bliżej mnie.
- Jason chce z Tobą porozmawiać - powiedział. Nie odważyłam się spojrzeć mu w oczy. Wymruczałam tylko "okey" , mając nadzieję że da mi spokój. Podszedł jeszcze bliżej mnie i chwycił mój policzek nakazując mi spojrzeć na niego.
- Patrz na mnie kiedy mówię - dodał. Próbowałam się trzymać, ale w środku trzęsłam się ze strachu.
- Nie rozumiem, dlaczego Jason wybrał akurat Ciebie - powiedział zabierając ręce. O czym on mówi?
- Wybrał mnie do czego? - zapytałam.
Spojrzał mnie mnie zdziwiony.
- Nie wiesz? - potrząsnęłam głową w odpowiedzi.
- Wpadliśmy w małe kłopoty, miesiąc temu i policja nas złapała, ale powiedziałem, że tej nocy byliśmy z dziewczyną Jason'a. Nie posiadał takowej, więc kazałem mu sprawić sobie jakąś szybko. Wybrał Ciebie. Wymyślił tą bajeczkę z 7 dniami do śmierci, pewnie dlatego że to było zabawne jak panikowałaś, ale również dlatego że to jedyny sposób że spędzić z tobą cały tydzień - byłam w szoku. To wszystko wydawało się takie prawdziwe, kiedy mówił że zginę. Poczułam łzy w oczach ale powstrzymałam je, nie chcę płakać , nie przy nim. Chcę być sama, nie mogę znieść tego wszystkiego. Po raz kolejny usłyszałam kroki, nie chciałam patrzeć na Jason'a, więc uciekłam do łazienki i zamknęłam drzwi.
Jason wszedł do pokoju i zapytał co się stało.
- Powiedziałem jej, i uciekła do łazienki - odpowiedział mu Alex.
Łzy spływały po mojej twarzy. Czułam złość i smutek w tym samym czasie. Jason uderzał pięciami w drzwi próbując je otworzyć.
- Otwórz te pieprzone drzwi, Jessica! - krzyknął. Chodziłam w kółko plącząc i trzęsąc się w histerii.
- Otwórz, albo Cię kurwa zabije!
- Odpierdol się! - wrzasnęłam w złości. Jason przestał walić w drzwi, a ja usiadłam na ziemi, zanosząc się płaczem.
- Czym sobie na to zasłużyłam? - pytałam sama siebie. Byłam pewna że mu się podobam, ale widocznie się myliłam. Jestem po prostu kolejną zabawką, która nic dla niego nie znaczy. Gdzieś, głęboko w sercu chciałam żeby był to tylko koszmar, i za chwilę obudzę się w łóżku obok Jason'a. Tego kochanego, słodkiego chłopaka, którego naprawdę polubiłam.

Większość dnia spędziłam w łazience, zanim w ogóle pomyślałam żeby z niej wyjść. Weszłam do sypialni, która teraz skąpana była w mroku. Kiedy chciałam wyjść z pokoju, poczułam dłoń ściskającą mój nadgarstek , i drugą zakrywającą moje usta, tak żebym nie zaczęła krzyczeć. Osoba, która mnie trzymała odwróciła mnie przodem żebym mogła zobaczyć kim jest. Jason, no oczywiście. Próbowałam się jakoś wyrwać, ale był o wiele silniejszy
- Nie krzycz - szepnął - Wiem, że się boisz, ale daj mi to wszystko wyjaśnić.
Spojrzałam na niego zmieszana, co on chce wyjaśniać? Alex zrobił to za niego.
- Wiem, że Alex już Ci powiedział, i to wszystko jest prawdą. Ale niektóre rzeczy nie były kłamstwem - próbował mnie przekonać. Odsunął dłoń od moich usta, będąc pewien, że nie zacznę krzyczeć, ale wciąż trzymał mnie za nadgarstek.
- Na początku, w ogóle mi na Tobie nie zależało. Byłaś po prostu dziewczyną, którą porwałem. Nic do Ciebie nie czułem....ale później wszystko się zmieniło...Zacząłem Cię lubić, nie kłamie. Musisz mi zaufać. Nie mogę powiedzieć Alex'owi że mi się podobasz, po prostu nie mogę. Musisz to zrozumieć - powiedział wciąż szepcząc. Próbowałam odgadnąć czy kłamie. Jakaś część mnie nie chciała mu wierzyć, ale z drugiej strony...
- Skąd mogę mieć pewność, że mówisz prawdę? - zapytałam.
- Nie możesz - odparł - Ale jeśli mi ufasz, wiesz że to co zrobiłem  dzisiaj, było tylko z powodu Alex'a. Tak mi przykro, Jessica.
Nie wiem co mam robić, jestem zmieszana. Powinnam mu zaufać?

Chciałabym zasnąć, i nigdy więcej się nie obudzić

-------------------------------------------------------------------------------------
Nareszcie dodałam rozdział. Dalej zastanawia mnie fakt, że ona nie jest zła na Jason'a że zabił jej brata.
I na dodatek, ta historia z 7 dniami, trochę naciągana....nie sądzicie? No ale cóż..bywa.

Nie wiem czy czytaliście poprzednią notkę ,więc napisze to jeszcze raz. Baaaardzo bardzo bardzo bardzo przepraszam, że nie było rozdziału, ale miałam taki tydzień...oceny, wybór szkoły, KOMERS itp.
Ale już jest wszystko ok, mam nadzieję <3

Chciałabym jeszcze tylko napisać, że wiadomości typu "jak nie dodasz to powiem wszystkim żeby przestali czytać" lub "jesteś taka leniwa że nie chce Ci się przetłumaczyć rozdziału, żałosne.", wcale nie zachęcają do tłumaczenia, wręcz przeciwnie traci się wszelką ochotę na to.

Dziękuje tym, którzy czekali cierpliwie, kocham was <3 <3 <3

I jeszcze jedno, WOW 39 komentarzy!!! <3

ZDJĘCIE ALEX'A ZNAJDZIECIE W ZAKŁADCE "BOHATEROWIE"

15 cze 2013

PRZEPRASZAM

bardzo bardzo bardzo bardzo przepraszam, że nie dodawalam dlugo rozdzialu, ale mialam tak zawalony tydzien...poprawienie ocen, wybo dalszej szkoly, KONERS itp.
rozdial pojawi albo dzisiaj albo jutro.
Jeszcze vraz przepraszam i mam nadzieje ze nadal bedziecie czytac to tlumaczenie <3 

8 cze 2013

Rozdział 11

Dzień 6, Część 3

Spojrzałam prosto na broń którą Jason we mnie kierował. Wiem, że jest do tego zdolny, nigdy nie okazywał żadnych emocji ale może miał powód...Jason spojrzał na mnie gniewnym wzrokiem. Co za różnica czy umrę teraz czy jutro? Jestem bezsilna, nawet jeśli wróciłabym do domu, ojciec oskarżyłby mnie o śmierć brata, a tego bym nie zniosła. Spojrzałam w dół.
- Kurwa mać! - usłyszałam głos Jason'a.
Popatrzałam na niego i zauważyłam że opuścił broń. Co on robi? Byłam pewna, że mnie zabije, nie wiem dlaczego się wycofał...To nie tak, że mu na mnie zależy. Chłopak rozglądał się wszędzie aby tylko nie spojrzeć mi w oczy. O co chodzi?
- Wsiadaj do samochodu - powiedział w końcu.
Zrobiłam to co mi kazał bez kłótni, wciąż zastanawiam się dlaczego nie pociągnął za spust...a może jednak...nie. Jason ruszył bardzo szybko, wyjrzałam przez okno i podziwiałam okolice.
- Dlaczego mnie nie zabiłeś? - zapytałam cicho.
Spojrzałam na niego i zauważyłem jego nerwowe ruchy, nigdy się tak nie zachowywał. Ścisnął kierownice tak mocno, aż kostki mu zbielały. Co się z nim dzieje?
- Proszę odpowiedz mi - powiedziałam trochę głośniej niż wcześniej.
- Naprawdę chcesz wiedzieć, dlaczego Cię nie zabiłem? - prawie że krzyknął.
Przytaknęłam, zaskoczona jego wybuchem. Zjechał na pobocze i zatrzymał samochód, zawahał się chwilę zanim udzielił mi odpowiedzi. Tak jakby rozważał co ma mi powiedzieć.
- Po prostu nie mogłem nacisnąć spustu - zaczął wpatrując się we mnie tymi brązowymi oczami - Sprawiasz, że czuję się inaczej. Nie wiem dlaczego, ale to co robisz totalnie mi miesza w głowie. Kiedy trzymałem broń, i mierzyłem w Ciebie, czułem się jak gówno. Nie powinnaś przez to przechodzić, nikt nie powinien. Sprawiasz że jestem szczęśliwy, tak jak nigdy dotąd. Kiedy widzę twoją twarz, uśmiecham się. Wiem że traktowałem Cię jak śmiecia, ale musiałem. Nigdy Ci tego nie wynagrodzę, i to zabija mnie od środka. Nienawidzę patrzeć jak cierpisz, uwierz mi! Oddałbym wszystko żebyś mi się nie podobała, ale...
- Podobam Ci się? - przerwałam mu.
Chłopak spojrzał na mnie z przerażeniem w oczach. Prawie zrobiło mi się go szkoda, przytaknął jako odpowiedź na moje pytanie. Podobam się mojemu porywaczowi, nie wiem co mam powiedzieć.
- Kiedy mnie pocałowałaś, to była najwspanialszy moment w moim życiu. Wiem, że na Ciebie nie zasługuje, ale czuję, że to jest prawdziwe - powiedział Jason.
Naprawdę mu się podobam, mogłam ocenić że nie kłamał. Szybko znalazłam się obok Jason'a i nasze usta się spotkały. Pocałunek trwał tylko kilka sekund, ale dla mnie był strasznie długi. Poczułam coś nowego, coś czego nigdy nie czułam. Nie wiem co to, ale było wspaniałe. Jason spojrzał na mnie z uśmiechem na ustach, nasze oczy się spotkały...to było takie magiczne.
- Przepraszam - zaczęłam.
- Nic nie szkodzi - szybko odpowiedział wciąż się uśmiechając.
- Co masz na myśli?
- Musimy jechać, nie mogą Cię znaleźć - powiedział i zaczął jechać.
- Nie wracam do domu? - zapytałam.
- Nie, nie mogę Cię puścić, znaleźli by Cię i zabili.
O kim on mówi? I tak byłam zbyt zmęczona żeby się z nim kłócić, więc tylko zamknęłam oczy i pogrążyłam się w śnie.
Kiedy się obudziłam, wciąż znajdowałam się w samochodzie. Spojrzałam w bok, gdzie powinien znajdować się Jason ale napotkałam tylko puste miejsce. Wyjrzałam przez okno i zauważyłam że stoi tam z jakimiś dwoma innymi chłopakami. Chyba się o coś kłócili bo wyglądali na bardzo wkurzonych. Wysiadłam z samochodu, chciałam się dowiedzieć o co chodzi. Kiedy się do nich zbliżyłam, mogłam usłyszeć o czym rozmawiają. O mnie. Jason mówił coś że nie może tego zrobić. Chłopak który stał do mnie przodem zaczął na niego krzyczeć.
- Po prostu dalej udawaj że ją kochasz, żeby nie chciała uciec - powiedział jeden z nieznanych mi chłopaków.
Poczułam jak moje serce pęka na milion kawałeczków. Tego było już za wiele To wszystko było jedno wielkie kłamstwo? Oczywiście że tak! Nigdy mu się nie podobałam, dlaczego miałby się zainteresować kimś takim jak ja? I dlaczego ja się tym przejmuje? On zabił mojego brata i matkę na litość boską! Tego był za wiele, poczułam jak łzy zaczęły wzbierać w moich oczach ale nie chcę płakać przy Jason'ie. On nie jest tego wart.
- Jessica? - zapytał nagle Jason.
Spojrzał na mnie, pewnie zauważył łzy na moich policzkach, nie chcę go widzieć. Odwróciłam się i zaczęłam uciekać, chcę być gdziekolwiek byle nie przy Jason'ie. Nie chcę go widzieć, słyszeć ani czuć! Dlaczego nie mógł mnie zabić? Już nie panowałam nad łzami, słyszałam jak Jason za mną krzyczy ale nie zatrzymałam się. On mnie nie obchodzi, cała jego przemowa o miłości...to wszystko było jednym wielkim kłamstwem. Wbiegłam do jakiejś alejki i osunęłam się po ścianie siadając na ziemi, schowałam głowę w dłoniach i rozpłakałam się na dobre. Nie wiem jak długo tam siedziałam ale w końcu usłyszałam czyjeś kroki zbliżające się w moim kierunku. Spojrzałam w górę i zobaczyłam ostatnią osobę którą teraz chciałam widzieć. Jason. Wstałam z ziemi i oddaliłam się kawałek.
- Zostaw mnie - załkałam.
- Proszę, wysłuchaj mnie - spojrzał na mnie zmartwionym wzrokiem.
- Nie wierzę Ci - zaczęłam - Czy to wszystko było kłamstwem?
- Wysłuchaj mnie - Jason powtórzył.
Zrobił kilka kroków w moją stronę, kiedy był już wystarczająco blisko złapał mój nadgarstek i spojrzał mi prosto w oczy.
- Nie wiem co dokładnie usłyszałaś, ale zapewniam że to nie tak. Ci kolesie, z którymi rozmawiałem kazali mi udawać że się w Tobie zakochałem...na początku się zgodziłem ale później na prawdę zacząłem coś do Ciebie czuć. Dlatego powiedziałem że nie mogę zrobić tego o co proszą, nie mogę udawać że Cię kocham kiedy w rzeczywistości pałam do Ciebie tym uczuciem. Musisz mi zaufać, na prawdę mi się podobasz, nawet bardzo. Zrobię wszystko, żebyś poczuła to samo do mnie. Chcę być tym chłopakiem o którym nie będzie potrafiła przestać myśleć, tym na myśl o którym serce będzie biło Ci szybciej, tym bez którego nie będziesz mogła żyć. Wiem że wciąż mnie nienawidzisz, ale nie obchodzi mnie to. Jeśli będzie trzeba, będę czekał wieczność abyś mnie pokochała - powiedział Jason.
Kidy skończył mówić, pochylił się nade mną i nasze usta się spotkały.
--------------------------------------------------------------------------------------------------
Czy tylko według mnie dziwne jest to, że on zabił jej brata a ona jak gdyby nigdy nic, się z nim całuje itp?

1. WOW 31 komentarzy, dziękuje wam za wszystkie miłe słowa, kocham was <3
2. Przeeepraszam, że nie dodałam ostatnio ale mam też swoje życie, przyjaciół i nie mogę tego zaniedbywać.
3. Rozdziały od teraz będą się pojawiać co 2/3 dni <3 Mam nadzieję, że nie przestaniecie czytać <3

KOCHAM WAS <3

5 cze 2013

Rozdział 10

Dzień 6, Część 2

- Jessica? - usłyszałam zszokowany głos mojego brata.
- Jake? - powiedziałam w tym samym momencie.
Co on tu robi? Nie mogę w to uwierzyć. Poczułam jak łzy zaczęły wzbierać w moich oczach. Brat szybko porwał mnie do uścisku, trwaliśmy tak przez chwilę przytuleni do siebie. Nie wiedziałam co powiedzieć, odjęło mi mowę. W życiu bym nie pomyślała, że Jake przyjdzie tu w tym samym czasie co ja i Jason.
- Gdzieś ty była? - zapytał mój brat zmartwiony.
- Nie ma czasu na wyjaśnienia - powiedziałam - Musimy się stąd wydostać.
- O czym ty mówisz?
- Musimy iść - tym razem powiedziałam to trochę głośniej.
Stawałam się coraz bardziej nerwowa, bo Jake nie słuchał tego co mówię. Chcę się jedynie dostać do jakiegoś bezpiecznego miejsca, gdzieś gdzie Jason mnie nie znajdzie. Chcę, żeby to się już skończyło.
- Jessica - usłyszałam głos za swoimi plecami.
Brzmiał groźnie, i dokładnie wiedziałam do kogo on należał.  Odwróciłam się i zauważyłam Jason'a który wpatrywał się we mnie i mojego brata. Skakałam wzrokiem po obydwóch chłopakach, Jake wyglądał na zmieszanego, bo nie miał pojęcia co się dzieje. Nie wiedział jak niebezpieczny jest Jason, spojrzałam na chłopaka i zauważyłam że trzyma broń w prawej dłoni. Wziął ze sobą pistolet, jak mogłam tego nie zauważyć?
- O co chodzi Jessica? - Jake zapytał lekko zmieszany.
Mam przeczucie, że to spotkanie nie zakończy się dobrze, wiem to.  Nie mogę dopuścić do tego aby Jason skrzywdził mojego brata.
- Jake, idź - powiedziałam najspokojniej jak potrafiłam.
- Nie, nie zostawię Cię - odparł - Nie pozwolę Cię skrzywdzić.
Jake popchnął mnie za siebie, i stanął na przeciwko Jasona, ani się obejrzałam a usłyszałam wystrzał z broni. Wszystko się zatrzymało, kula trafiła mojego brata prosto w serce, a on upadł bezwładnie na ziemię. Ludzie zaczęli krzyczeć i płakać, a ja stałam tam jak słup zbyt zszokowana by coś zrobić. Poczułam jak Jason chwyta moje ramię i wyciąga z budynku tylnymi drzwiami, wsiedliśmy do jego auta, chciałam płakać, krzyczeć ale nie mogłam. Coś w środku mi nie pozwalało.
Kiedy wróciliśmy do domu, Jason zamknął mnie w jednym z pokoi. Usiadłam na łóżku i tępo wpatrywałam się w ścianę, słyszałam jak Jason rozmawia przez telefon o incydencie z kina. Myślałam o niczym, jak gdyby nic nie pozostało mi w mózgu. Chwilę później usłyszałam kroki zmierzające do pokoju w którym się znajdowałam, kilka sekund później drzwi się otworzyły i Jason stanął przede mną.
- Chodź, jedziemy! - zakomendował.
- Dlaczego? - zapytałam.
- Bo jeśli ktoś nas śledził, to mnie złapią - prawie że krzyknął.
- Dlaczego po prostu mnie nie wypuścisz?
Jason spojrzał na mnie jakby miał zaraz wybuchnąć. Nie rozumiem go, własnie zabił mojego brata i jest zły na mnie? Powinno być na odwrót! Moment, dlaczego nie jestem na niego zła? Nic nie czuję w tej chwili, właściwie nie obchodzi mnie czy zginę czy nie. Gdy wrócę, mój ojciec zrzuci śmierć brata na mnie, i znowu to samo....
- Bo nie mogę! - Jason krzyknął.
Chłopak złapał mnie za nadgarstek i wyciągnął z domu, wsiedliśmy do samochodu i Jason ruszył bardzo szybko. Odwróciłam głowę i napotkałam wzrokiem radiowóz, muszę jakoś zwrócić na siebie ich uwagę. Zaczęłam uderzać rękami o szybę i krzyczeć.
- Co tu kurwa robisz? - Jason wrzasnął na mnie.
- Pomocy! - nie zwracałam na niego uwagi.
Nie słyszeli mnie, poczułam się bezsilna nigdy się stąd nie wydostane. Dlaczego on nie może mnie po porostu zabić? Dlaczego musi mnie wciąż przetrzymywać? Spojrzałam na chłopaka, wyglądał na sfrustrowanego.
- Dlaczego mnie po prostu nie zabijesz? - zapytałam ze łzami w oczach.
Nie odpowiedział, lecz przyśpieszył tylko. Poczułam że łzy zaczęły spływać po moich policzkach. Chwilę później Jason zatrzymał samochód i wysiadł, obróciłam się żeby zobaczyć gdzie jesteśmy, i szczerze mogę powiedzieć...że w samym środku niczego. Nie było żadnych domów, żadnych ludzi, nic. Dlaczego się zatrzymał? Otworzyłam drzwi i wysiadałam.
- Naprawdę chcesz umrzeć? -  zapytał.
Odczekałam na chwilę. Chcę umrzeć...ale w sumie...już sama nie wiem.
- Tak - odpowiedziałam w końcu.
Zauważyłam jak Jason wyciąga broń i celuje prosto we mnie. Spojrzałam na niego ze łzami w oczach, to jest przecież to czego chciała, prawda? Chcę umrzeć. Nie chcę tu zostać, w tym piekle. Chłopak położył palec na spuście, to konie, teraz na pewno zginę.
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Finally!!! Dodałam 10, mam nadzieję, że wam się spodoba! Przepraszam, że tak długo ale miałam strasznie zawalony tydzień <3
WOW 26 komentarzy pod poprzednim postem, mam nadzieję że tu będzie tyle samo (a może więcej? huehuhuehue)

2 cze 2013

Rozdział 9

Dzień 6 Część 1

- Kojarzysz taką sytuację, kiedy wszystko Cię przerasta? - zapytałam go ze łzami w oczach.
- Co masz na myśli? - odparł.
Nie wiem dlaczego to powiedział, wie dokładnie o co mi chodzi. Siedzieliśmy na naszej ławce w parku, wpatrywałam się tępo w dwa gołębie jedzące kawałki chleba. Moje myśli były całkowicie w innym miejscu...
- Wszystko się zepsuło - odezwałam się w końcu.
Usłyszałam jak wzdycha, zawsze to robił gdy mi nie wierzył. Jak mógł mi nie wierzyć?
- Dlaczego to robisz? - zapytał poważnym tonem.
- Nie udaję! - podniosłam głos ale mnie to nie obchodziło.
- Ciszej, Jessica.
- Nie, nie będę cicho! - krzyknęłam. - Jak możesz mi nie wierzyć?
- Dlaczego nie możesz być normalna? - podniósł głos - Tego chciałaby mama.
- Cóż, mamy już z nami nie ma.
Wpatrywał się we mnie kilka sekund, co dla mnie trwało godzinami, potrząsnął głową i zaczął odchodzić.
- Nie - powiedziałam cicho - Nie idź!
Nie posłuchał, odszedł i zostawił mnie samą. Jak mój własny brat mógł zrobić coś takiego?

- Jessica? - usłyszałam krzyk Jason'a z sypialni.
Wytarłam łzy, które spływały po moich policzkach i wstałam z kanapy. Skierowałam się do pokoju chłopaka, żeby zobaczyć czego chce. Kiedy weszłam do pomieszczenia Jason wciąż leżał w łóżku z potarganymi włosami. Gdy tylko mnie zobaczył, na jego ustach pojawił się uśmiech. Cóż, przynajmniej jest w dobrym humorze, mam nadzieję że nie pamięta wczorajszej sytuacji. To był błąd, nawet nie chcę o tym myśleć...chciałbym tylko wrócić do domu. Pocałunek niczego nie zmienił, jeśli się stąd nie wydostanę to zginę. Gdyby Jason dowiedział się że chcę uciec, pewnie znów by mnie powstrzymał. Jest w dobrym humorze, muszę to wykorzystać.
- Czego byś chciał? - zapytałam słodkim głosem.
Nie chcę żeby się zdenerwował, czy coś. Musi myśleć że nie spróbuję uciec, może powinnam udawać że się w nim zakochałam...Nie podoba mi się pomysł flirtowania z Jason'em, ale to jedyna nadzieja, która mi została.
- Tak sobie myślałem...może byśmy gdzieś dzisiaj poszli? - odpowiedział mi, wstając z łóżka i zakładając koszulkę.
To idealna okazja na ucieczkę, moje usta uformowały się w uśmiech.
- Brzmi nieźle.
- Mogli byśmy pójść na jakiś film...
- Świetny pomysł!
Wymieniliśmy się uśmiechami i weszliśmy do kuchni, Jason zrobił nam jakieś śniadanie. Kiedy już zjedliśmy, byliśmy gotowi na film. Jason na pewno upewnił się w miejscy do którego idziemy nie będzie policji, więc nie zostanie złapany. Nie obchodzi mnie to, bo i tak dzisiaj od niego uciekam. Już nie mogę się doczekać powrotu do swojego starego życia...może nie całkiem, chciałbym wrócić do tego czasu bez krzyków i bicia...
Na filmie byliśmy prawie sami, oprócz nas była tu jeszcze para, siedząca bardzo blisko siebie i trzymająca się za ręce, oraz paczka przyjaciół, śmiejących się i opowiadających żarty. Rozejrzałam się dookoła, aby zlokalizować drzwi, którymi mogłabym wyjść, poczułam że Jason mi się przygląda.
- Coś nie tak? - powiedział wpatrując się we mnie.
- Nie, oczywiście że nie - odparłam szybko.
Przez chwilę, żadne z nas się nie odzywało, aż Jason otworzył swoje usta.
- Przepraszam - powiedział.
Spojrzałam na niego zszokowała. Próbowałam to jakoś ukryć, ale nie potrafiłam. Przez myśl mnie nie przeszło, że on mógłby za coś przeprosić, nie wiedziałam co mu odpowiedzieć.
- Umm... - zaczęłam zastanawiając się nad odpowiedzią - Dzięki.
Tylko tyle potrafiłam z siebie wydusić, co jeszcze miałam powiedzieć? Mogłam przekonywać, że to okay, ale tak nie jest. Nic nie jest okay, zwykłe "przepraszam" nie zmieni tego jak mnie traktował, chyba nic tego nie zmieni...Wciąż zastanawiam się jak nie zwariowałam?
- Chcę się tylko upewnić, że wiesz jak bardzo mi przykro - powiedział - Musiałem to zrobić.
- Rozumiem - skłamałam.
Nie, nie rozumiem! Nigdy nie pojmę jak człowiek może tak skrzywdzić innego. Uważam to za idiotyczne, by znęcać się nad osobami, tak jak Jason robił to ze mną. Chłopak uśmiechnął się do mnie i przybliżył się. W tym momencie nasunęła mi się myśli "Co ty do cholery robisz?", ale nie odsunęłam się. Musi wierzyć że nigdy nie ucieknę...
Chwilę po rozpoczęciu filmu, stwierdziłam że już czas. Powiedziałam Jason'owi że muszę iść do toalety, a on tylko przytaknął. Byłam zaskoczona, że nie zaczął się ze mną kłócić, ale powinnam być wdzięczna, że mi ufa. Wyszłam z sali kinowej, bardzo szybko i skierowałam się do toalety, rozejrzałam się, sprawdzając czy aby na pewno mnie nie śledzi. Pusto. Skierowałam się w kierunku wyjścia z budynku. Właśnie miałam nacisnąć klamkę, gdy zrobił to kto inny, następną rzeczą którą zauważyłam była dobrze znana mi twarz.
--------------------------------------------------------------------------------------------------
Jest 9, mam nadzieję że wam się spodoba <3 
A teraz kilka ogłoszeń.
1. Dziękuje kochanej Miharu, za przepiękny szablon, mam nadzieję że wam też się podoba. 
2. Dzisiaj mija równe 2 tygodnie, od kiedy powstał ten blog <3 Nasza rocznica <3
3. Przez te dwa tygodnie mamy: 124 komentarzy i  7765 wyświetleń!   WOW O.O
4. Chciałabym, żeby każdy kto czytać bloga, skomentował ten rozdział, żebym wiedziała ile was jest. 
To chyba tyle, dziękuje że czytacie, kocham was <3 Do następnego <3