Strony

31 maj 2013

Rozdział 8

Dzień 5

Obudziłam się na kanapie w salonie, nie chciałam spać obok Jason'a, myśl że mogłabym leżeć na tym samym materacu sprawiała że chciało mi się wymiotować. Jestem na niego zła, nie wierzę że to zrobił. Tego już za wiele. Odwróciłam głowę i moje oczy napotkały duży czerwony napis na ścianie. Mówił "7". 7 dni życia. To było pięć dni temu, więc teoretycznie zostały mi jeszcze dwa, nie licząc dzisiejszego. Nie wiedząc co ze sobą zrobić włączyłam telewizor, skakałam po programach aż w końcu zatrzymałam się na pogodzie.
- To tyle na dzisiaj, oddaje głos do studia - powiedział facet od pogody.
Inny mężczyzna pojawił się na ekranie.
- Dziękuje, Frank - zaczął - Teraz wiadomości! Młoda dziewczyna o imieniu Jessica, została porwana w tym tygodniu.
Co? Czy on mówi o mnie? Zgłosili moje zaginięcie? I najważniejsze pytanie, kto to zrobił? Moje zdjęcie wskoczyło na ekran. Zostało ono zrobione, tuż przed śmiercią mojej mamy.
- Na zdjęciu, widnieje porwana dziewczyna - Jessica Brown. W dniu zaginięcia miała na sobie szarą koszulkę i niebieskie jeansy. Jeśli ktokolwiek ją widział, albo coś wie, proszę zadzwonić na policję jak najszybciej - powiedział mężczyzna  - Ojciec dziewczyny bardzo się o nią martwi.
Mój tata? Nie sądziłam że w ogóle się tym przejął. Byłam w szoku, kiedy zauważyłam mojego ojca pojawiającego się na ekranie.
- Chcę tylko, żeby moja córeczka wróciła - powiedział patrząc prosto do kamery - Jeśli to oglądasz, chcę powiedzieć, że bardzo mi przykro. Proszę wróć do domu, zrobię wszystko, tęsknie Jessica.
Łzy zaczęły cieknąć po moim policzku, usiadłam zszokowana na kanapie. Co teraz? Było mu przykro? Nigdy nic takiego nie mówił. Chcę wrócić do domu, najgorsze jest to, że pewnie już nigdy nie zobaczę mojej rodziny. Będę martwa.
To takie nierealne...a jednak. Usłyszałam kroki zbliżające się do salonu, i czym prędzej wyłączyłam telewizor. Jason wszedł do pomieszczenia ze zdezorientowaną miną.
- Co ci jest? - zapytał.
- Nic - odpowiedziałam i wstałam z kanapy.
- No przestań - zaczął - Co jest?
Chciałam na niego nakrzyczeć, zachowywał się jakby nic się nie stało. Tak, jakbym miała mu powiedzieć wszystko co czuję, o nie, to się na pewno nie zdarzy. Był porywaczem na litość boską! Nadal byłam lekko zmieszana przez to, co usłyszałam w telewizji. Potrzebuję teraz ciszy i spokoju. Spojrzałam na chłopaka i skierowałam się do łazienki. Zamknęłam drzwi na klucz, pomieszczenie było dość duże więc mogłam tu zostać. Oparłam się plecami o ścianę i usiadłam na podłodze. Zamknęłam oczy, i przysłuchiwałam się jak Jason krzyczy abym otworzyła drzwi. Muszę się stąd jakoś wydostać!
Nagle drzwi wyleciały z framugi i Jason wpadł do łazienki, szybko podniosłam się z podłogi.
- Co do cholery?! - powiedziałam.
- Martwiłem się - odparł - Nie zamykaj drzwi.
- Nie masz prawa ich wyważać! - krzyknęłam - Mogłam być wannie....zaraz co? Martwiłeś się?
Spojrzał na mnie zmieszany, i po chwili zorientował się co powiedział.
- Umm - próbował znaleźć jakąś wymówkę, ale po chwili się poddał - Nic.
Wyszedł z łazienki, zostawiając mnie w szoku. Naprawdę się martwił? Czy TEN Jason McCann martwił się o mnie? Uśmiechnęłam się, ale po chwili skarciłam się w myślach i przestałam.
Zasada numer 1: Nie zakochuj się w swoim porywaczu.
Reszta dnia minęła spokojnie, pokłóciliśmy się tylko jeden raz. Jason się wkurzył, wyszedł z domu i gdzieś pojechał. Nie mam pojęcia czemu, ale mnie nie uderzył, zawsze obrywałam. Cóż, powinnam być wdzięczna że tego nie zrobił, zamiast być zmieszaną. Właśnie siedzę w kuchni, jedząc, Jasona nie ma już bardzo długo.
W tym momencie drzwi frontowe otworzyły się i chłopak wszedł do dom, był pijany. Spojrzał na mnie i wskazał palcem w moja stronę.
- Ty - powiedział i podszedł bliżej.
- Ja? - zapytałam zmieszana.
- Tak - odpowiedział - Ty, i te twoje emocje.
Spojrzałam na niego ze zdziwieniem, gdy zaczął się do mnie przybliżać. Bałam się, że zaraz mnie uderzy. Był pijany, a gdy ludzie są pod wpływem alkoholu, wariują...jak mój tata.
- Lubię Cię - powiedział, będąc bardzo blisko.
- Co?
- Tak, lubię Cię. Jesteś inna.
Jeśli wcześniej byłam zmieszana, to nic w porównaniu z tym jak czułam się teraz.
- Myślę, że powinieneś się położyć - zaczęłam - Jesteś pijany.
- Nie chcę być tam sam - odpowiedział mi.
Byliśmy bardzo blisko siebie, patrzeliśmy sobie w oczy, jego oczy są tak piekielnie brązowe. Jedno słowo by je opisać? Wspaniałe. Chwila, co?  Mentalnie kopnęłam się w twarz, za to że w ogóle tak pomyślałam. Cofnęłam się kilka kroków, żeby być dalej od niego.
- Dlaczego nie mnie lubisz? - zapytał w końcu.
- Nie zamierzam odpowiadać na to pytanie, Jason - odparłam.
- Obiecasz mi coś? - wychrypiał.
- Co?
- Zostań tu na noc - zaczął - Nie lubię, kiedy śpisz na kanapie.
- Okay - powiedziałam i położyłam się na łóżku obok niego.
Patrzyliśmy na siebie, Jason przysunął swoją twarz bliżej mojej. Nie wiem czemu ale nie odsunęłam się. Zbliżył się i pocałował mnie, w tym momencie wszystko było w jak najlepszym porządku. Poczułam stado motylków w moim brzuchu, uśmiechnęłam się i odwzajemniłam pocałunek.
- Wiedziałem że mnie lubisz - powiedział chłopak i zaśmiał się lekko.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Tadam , oto rozdział 8.
aaaaaaaaaaaaaaaaa pocałowali się!!! <oł je> hahaha nie no a teraz serio. Przepraszam, że długo nie dodawałam ale miałam inne rzeczy na głowie :D Mam nadzieję, że wam się spodoba. Zdjęcie ojczulka znajdziecie w zakładce "bohaterowie".
W poprzednim poście umieściłam zwiastun na tego bloga, który sama zrobiłam, jeśli mogę prosić , napiszcie co o nim sądzicie. <3 Do następnego <3

30 maj 2013

Zwiastun


Zwiastun mojego autorstwa, mam nadzieję że wam się spodoba <3




28 maj 2013

Rozdział 7

Dzień 4, Część 2

Brałam kąpiel, byłam cała umazana w krwi, na rękach i brzuchu. Cholernie bolało, ale nie chciałam już pokazywać jak słaba jestem. Jeśli tylko Jason'a obchodziło to co czuję...Każdy byłby wyczerpany gdyby przeszedł przez to całe gówno. Wyszłam z wanny, i osuszyłam ciało i włosy. Znalazłam ubrania wcześniej przygotowane przez Jason'a, nie były moje, musiał je kupić. Przejrzałam się w lustrze, w ogóle nie wyglądałam jak ja. Mam bardzo niską samoocenę, przez ludzi którzy wciąż mnie poniżają lub biją. Westchnęłam i zabrałam się za makijaż, gdy stwierdziłam, że nic więcej nie da się ze mną zrobić wyszłam z łazienki, i natknęłam się na Jason'a siedzącego tuż przed nią. Nie ufa mi nawet na tyle, żeby zostawić mnie samą w łazience? Próbowałam uciec, dwa razy, ale również dwa razy mnie złapał. Żałosne.
- Na co się gapisz? - zapytała.
- Nie gapię się - odpowiedział i odwrócił wzrok.

Jason's POV

Gapiłem się, przyznaje. Ale nie potrafiłem się opanować, wyglądała naprawdę dobrze. Weszła do salonu, a ja podążyłem tuż za nią, upewniając się że nie spróbuje uciec. Wiem, to brzmi dziwnie, nie ufam jej, ale zabieram ją na przyjęcie. Po prostu muszę być na tej imprezie, a nie mogę zostawić jej samej w domu. Na pewno znowu próbowałaby uciec, jeśli natrafiłaby się okazja, nie mogę tak ryzykować. W tym momencie zawibrował mi telefon, wyjąłem go z kieszeni, dostałem sms-a od Liam'a.

Od: Liam
Jason, kiedy wpadasz na imprezę?

Odpisałem szybko.

Do: Liam
Będę za jakieś 10 minut.

Schowałem telefon z powrotem do kieszeni, i spojrzałem na Jessice, która stała z plecami przyciśniętymi do ściany.
- Idę się przebrać- powiedziałem - Nawet nie próbuj uciekać.
To ostatnie powiedziałem lekko grożąc.
- Nie będę - dodała z przerażeniem.
Nie kłamała, widziałem to w jej oczach. Wszedłem do sypialni i przebrałem się w T-shirt i jeansy. Przeczesałem włosy ręką, i wróciłem do dziewczyny która wciąż stała w tym samym miejscu. Zaśmiałem się, wiedząc że się mnie boi.
- Chodźmy - powiedziałem.
Wsiedliśmy do samochodu i ruszyłem. Przez cały czas Jessica nie odezwała się ani słowem. Może w końcu czegoś się nauczyła. Kiedy dojechaliśmy na miejsce, spojrzałem na dziewczynę, a ona na mnie.
- Co? - zapytała zmieszana.
- Jeśli spróbujesz uciec... - przerwała mi
- Jason, nie spróbuję.
- Nie obchodzi mnie co mówisz - powiedziałem szorstkim tonem - Nie ufam Ci już, więc załóż to.
Wyjąłem przedmiot z kieszeni. Wyglądało to trochę jak bransoletka, ale jeśli Jessica, spróbowałaby uciec, wystarczy jeden guzik, żeby dostał elektryczny wstrząs. Wyjaśniłem na czym to polega i założyłem jej to na rękę. Wydawała się przerażona, mając to na sobie. Trochę było mi jej szkoda, ale nie ufam jej na tyle żeby pozwolić jej chodzić po przyjęciu samej. Weszliśmy do środka, było tu mnóstwo ludzi. Większość z nich była już nieźle wstawiona, zauważyłem Liam'a i Mark'a pijących piwo przy barze. Podszedłem do nich, a Jessica powlokła się tuż za mną. Nie wyglądała jakby czuła się tu komfortowo, ciągle się oglądała jakby się czegoś obawiała...a może kogoś.
- Jason, cześć! - krzyknął do mnie Mark.
- Hej - przybiłem z nim piątkę, a następnie z Liam'em.
Zauważyłem, że Liam ciągle zerka na Jessice. Poczułem złość. Nie wiem czemu się denerwowałem kiedy Liam filtrował z Jessicą, przecież ja nawet jej nie lubię. Dlaczego muszę się przekonywać że jej nie lubię? Czy to coś znaczy?

Jessica's POV

Minęła już godzina, odkąd tu jesteśmy, szczerze powiedziawszy nienawidzę tego miejsca. Za dużo ludzi, Jason zniknął gdzieś z Liam'em i Mark'iem. Powiedział, że muszą o czymś porozmawiać, nie mam pojęcia o czym...i nawet nie chcę wiedzieć. Nie mogę uciec, przez tę cholerną bransoletkę. Poczułam, że ktoś mi się przygląda, próbowałam się tego pozbyć, ale to wciąż powracało. W tej chwili poczułam czyjś dłoń na ramieniu, odwróciłam się, żeby zobaczyć kto to.
- Matt? - powiedziałam zaskoczona.
- Witaj Jessica - zaśmiał się - Tęskniłaś?
- Co ty tu robisz? - poczułam jak zaczyna mi przyśpieszać oddech.
- To nie ma znaczenia, jestem tu.
Matt to mój były chłopak, który bił mnie prawie codziennie. Pewnego dnia tego było za wiele, i powiedziałam o wszystkim mamie. Taa...wtedy jeszcze żyła. Zgłosiliśmy się na policję, ale udało mu się uciec. Nie widziałam go od tamtej pory, aż do teraz.
- Zostaw mnie! - powiedziałam przestraszona.
- Boisz się? - zapytał, coraz bardziej się przybliżając.
Nie odpowiedziałam, naprawdę się go bałam. Raz, groził że mnie zabije, to było wtedy kiedy doniosłam na niego na policje.
- Odpowiedz suko! - krzyknął chwytając mój policzek.
- Co do cholery! - usłyszałam wrzask Jason'a.
Kiedy Matt go zobaczył, puścił mnie i odsunął się kilka kroków w tył. Miałam łzy w oczach, Matt spojrzał na mnie i powiedział:
- To jeszcze nie koniec.
Spojrzał na mnie jeszcze raz zanim odszedł. Jason wciąż na mnie patrzał, wkurzony.
- Co to kurwa było? - zapytał.
Tego było za dużo, poczułam jak ściany są coraz bliżej, a muzyka staje się coraz głośniejsza. Moje serce zaczęło bić coraz mocniej, cała się trzęsłam. Muszę się stąd wydostać. Skierowałam się w stronę wyjścia, usłyszałam kroki Jason'a za mną.
- Jessica, zatrzymaj się! - krzyknął.
Stanęłam w miejscu i spojrzałam na niego.
- Nie chcę! - powiedziałam,a łzy zaczęły spływać po moim policzku - Chcę się stąd wydostać!
- Nie możesz! - odparł.
- Pieprz się, Jason!
- Co powiedziałaś? - brzmiał naprawdę groźnie - Wiesz co, Jessica? Jeśli powstrzymawszy swoje emocje, może ktoś by Cię polubił!
- Zgadnij co? - prawie krzyknęłam - Nie będę robić tego co mi każesz, bo nie jestem taką osobą. Nie przestane okazywać swoich uczuć. Nie będą taką oziębłą osobą bez serca jak ty! Nikt nie potrafi kontrolować swoich emocji, nawet ty , Jason!
Chłopak spojrzał na mnie w lekkim szoku, nie spodziewał się tego. Już mi nie zależy, nienawidzę go! Poczułam prąd przeszywający moje ciało, a następnie wszystko stało się czarne.
---------------------------------------------------------------------------------------------------------
IIII jest 7!
Jason ty idioto! Powinieneś ją uratować przed Mattem a potem przytulić, pocieszyć. Ale nie ty musisz być cholernym dupkiem!~Ugh...ktoś jeszcze jest na niego zły?
Mam nadzieję, że rozdział się podoba.
ZDJ MATT'A W ZAKŁADCE "BOHATEROWIE"

27 maj 2013

Rozdział 6

Dzień 4 Część 1

Obudziłam się wcześnie i poszłam do kuchni. Wczoraj postanowiłam, że tego już za wiele, muszę się stąd wydostać. Jeśli zostanę w tym domu jeszcze jeden dzień, zwariuję. Co może pójść nie tak? To moja jedyna okazja żeby stąd uciec, i mam zamiar ją wykorzystać. Jason wciąż śpi, więc muszę być bardzo cicho żeby go nie obudzić. Jak zwykle frontowe drzwi były zamknięte, co oznacza że nie mogę przez nie wyjść. Nie mogę ich nawet wyważyć, bo Jason by to usłyszał i pewnie znów by mnie pobił. Jest świetnym kłamcą, prawie mu uwierzyłam w to co powiedział. Poszłam na drugą stronę domu, do małego pokoju z jednym oknem, podeszłam do szyby, to tylko kwestia czasu kiedy Jason się obudzi i zobaczy co robię. Już słyszę jak na mnie krzyczy, ale to nic, nie mam zamiaru się poddać. Mam po prostu odrzucić całą nadzieję i czekać na śmierć? To na pewno nie ja..nie jestem taka. Z tego co mówił Jason, zostało mi 3 dni życia. Muszę je dobrze wykorzystać, najlepiej na ucieczkę. Starałam się otworzyć okno, ale tak jak się spodziewałam, było zamknięte. W frustracji uderzyłam dłonią w szybę, a ona roztrzaskała się w drobny mak, wreszcie mogłam wyjść na zewnątrz. Jason na pewno to usłyszał, więc nie marnując więcej czasu wyskoczyłam przez okno. Poczułam ogromny ból w ręce, nie wiem czemu. Słyszałam jak Jason krzyczy moje imię z wnętrza domu, ale nie odwróciłam się aby zobaczyć gdzie jest. Musze uciec i gdzieś się schować, zaczęłam biec w dół ulicy, gdy usłyszałam głos Jason'a tuż za mną. Był ode mnie szybszy, muszę schować...tylko gdyby nie ten ból w ręce.
- Jessica! - wrzasnął za mną.
Spojrzałam w dół, na swoje ręce...krew była wszędzie.

Jason's POV

Obudził mnie dźwięk tłuczonego szkła. Co do cholery ona tam robi? Mam nadzieję, że nie próbuje znowu uciec. To już drugi raz, powoli tracę już cierpliwość do tej dziewczyny. Zostały tylko trzy dni, a później on ją zabiera. Muszę tylko utrzymać ją przy życiu dopóki jest w tym domu. Skierowałem się do pokoju, z którego dochodził dźwięk. Krzyknąłem imię "Jessicy", chwile przed tym jak wszedłem do pomieszczenia. Cisza. Zacząłem się denerwować, było by o wiele lepiej gdyby po prostu usiadała w salonie i pooglądała telewizję, ale nie...musiałem trafić na nią! Pierwsza rzecz, która przykuła moją uwagę to rozbita szyba, musiała ją rozwalić i uciec. Robiłem się coraz bardziej wkurzony, wyskoczyłem przez okno i zacząłem biec. Zauważyłem ją jak zmierzała w dół ulicy
- Jessica! - krzyknąłem ze złością w głosie.
Jej ręka była cała czerwona. Dlaczego? Moment, czy to krew? Zatrzymałem się na chwilę, nie wiem czemu, ale pewnie byłem w lekkim szoku. To dziwne, bo przywykłem do widoku krwi...ale ona...to coś innego. Zatrzymała się i jej wzrok padł na jej dłoń, na pewno nie wiedziała że się zraniła...aż do teraz. Łzy zaczęły spływać po jej policzkach, zbliżyłem się do niej. Kiedy już ją złapałem, chwyciłem jej ramię i pociągnąłem ją za sobą.
- To boli, Jason - powiedziała ze łzami w oczach.
Poluźniłem uchwyt lekko, ale po chwili wzmocniłem go znowu. Nie mogę być dla niej delikatny, to by pokazało że jestem słaby. Bycie słabym jak kryminalista to najgorsza rzecz jaka się zdarzyć. Musisz być twardy, nie pokazywać emocji. Dlatego Jessica nie nadaje się na kogoś takiego...za dużo emocji. Jednak była to cecha, za którą ją lubiłem. Całe moje życie otaczali mnie ludzie bez emocji, a spotkanie Jessicy...ona jest inna. Kiedy zorientowałem się o czym myślę, kopnąłem się mentalnie w twarz. Nie lubię jej. Nawet nie jest w moim typie, a może jest?

Jessica's POV

- Jason, to boli - powiedziałam ze łzami w oczach.
Bolało, i to bardzo. Poczułam że poluźnił uścisk, ale po chwili wzmocnił po ponownie. Jaki on ma problem? No, w pewnym sensie, ja byłam jego problemem, ale przecież nie musi być taki w stosunku do mnie. Krew kapała z mojej dłoni, musiałam się przeciąć kiedy uderzyłam w szybę. Ale to nie było najgorsze, najgorsze było to, że zaprzepaściłam moją szansę na ucieczkę. To była moja ostatnia szansa, po raz pierwszy w życiu, czuję się bezradna. To okropne. Jason zaciągnął mnie do salonu i rzucił na sofę.
- Zostań ! - powiedział szorstkim tonem.
Po chwili wrócił z ręcznikiem i bandażem. Wziął moją krwawiącą dłoń i oczyścił ranę, następnie owinął ją bandażem aby zatamować krwawienie. Teraz obie moje dłonie są zranione, obie cholernie bolały. Kiedy już skończył mnie opatrywać, chwycił mnie za ramie i zaciągnął na dół do piwnicy. Wepchnął mnie do małego pokoju, w którym przetrzymywał mnie na początku. Spojrzałam na niego, czując jak ściany zbliżają się do mnie.
- Jason, proszę - błagałam - nie!
Spojrzał na mnie i zatrzasnął drzwi. Zaczęłam uderzać rękami w drzwi, nie dbałam o to jak bardzo mnie bolały, chciałam się tylko stąd wydostać.
- Nienawidzę Cię! - krzyknęłam.
Poddałam się po jakiejś godzinie, nie jestem pewna. Usiadała na łóżku i zaczęłam płakać, w tym momencie drzwi otworzyły się i Jason wszedł do środka.
- Wchodzimy wieczorem - powiedział.
- Dlaczego?- zapytałam.
- Bo nie mogę zostawić Cię tu samej - popatrzał na moje dłonie - Nie ufam Ci na tyle.
- Nigdzie z Tobą nie idę - powiedziałam patrząc na niego z obrzydzeniem.
- Nie ty o tym decydujesz - odparł podnosząc głos - Weź kąpiel i się przygotuj. W łazience masz wszystko czego potrzebujesz.
--------------------------------------------------------------------------------------------------------
Tadam oto rozdział 6, mam nadzieję że wam się podoba <3

26 maj 2013

Rozdział 5

Dzień 3

Jason's POV

Obudziłem się w swoim łóżku, spojrzałem w bok...pusto. Powiedziałem Jessice żeby przyszła tu spać jak poczuje się lepiej. Miałem nadzieję że jednak przyjdzie. Kiedy była przy mnie jakoś lepiej mi się spało. To co wczoraj zrobiłem było głupie, byłem tak zdenerwowany, praktycznie bez powodu. Przecież ona może flirtować z kim tylko jej się podoba, ale kiedy ich zobaczyłem...wkurzyłem się. Nie na Jessice, ale na Liam'a. Nie powinien podrywać mojej dziewczyny! (dziewczyna w tłumaczeniu słowa "girl", a nie "girlfriend") Chwila, co do cholery ja własnie pomyślałem? Mojej dziewczyny?  One nie jest moją dziewczyna, i nawet nie chcę żeby nią była. Jest moją zakładniczką, nikim więcej. Mogę być na nią napalony najbardziej na świecie, ale to i tak nie zmieni faktu że wkrótce będzie martwa. A co jest powodem? Nie mam pojęcia dlaczego ma zostać zabita, wcale nie wygląda na dziewczynę, która robi złe rzeczy. Kiedy zapytałem go, dlaczego chce jej śmierci, odpowiedział tylko, że tego nie zrozumie. Nienawidzę kiedy ludzie mówią tego typu rzeczy do mnie. To jak "Więc mi to wytłumacz"...Dlaczego w ogóle interesuje mnie powód? Będę się trzymał planu, i nic poza tym.
Założyłem na siebie jakieś ubrania i podszedłem do drzwi łazienki. Zapukałem kilka razy i odczekałem chwilę, cisza. Zapukałem mocniej, zero odpowiedzi. Co ona tam robi?
- Jessica - powiedziałem głośno - Otwórz te pieprzone drzwi!
Tak jak wcześniej, odpowiedziała mi cisza. Nie pozostawiało mi nic innego jak wyważenie drzwi. Wpadłem do środka i stanąłem jak wryty, gdy zauważyłem dziewczynę, leżała na ziemi nieprzytomna. Moje oczy powędrowały do jej ręki, krew była wszędzie. W prawej dłoni Jessica trzymałam nóż. Zamarłem na chwilę ale szybko oprzytomniałem i starałem się jakoś przywrócić ją do świadomości. Chwyciłem jakiś ręcznik i przycisnąłem go do jej nadgarstka, aby zatamować krwawienie. Byłem cały umazany w czerwonym płynie, ale nie obchodziło mnie to, jedyne o czym myślałem to to, że nie mogę pozwolić jej umrzeć.
- Nie umrzesz! - krzyknąłem - słyszysz Jessica?!

Jessica's POV

Obudziłam się w łóżku, wszystko było rozmyte, a ja miałam zawroty głowy. Czy jestem martwa? Ostatnie co pamiętam to podcinanie nadgarstka nożem...a później ciemność. Kidy odzyskałam ostrość wzroku, zauważyłam że jestem w sypialni Jason'a. Więc żyje. Spojrzałam na moją dłoń, która była owinięta bandażem, na którym było kilka kropel krwi. Jason pewnie mnie znalazł i znów uratował. Jak to dziwnie brzmi, uratował mnie. Zeszłam z łóżka i skierowałam się do salonu, gdzie zastałam Jason'a siedzącego na kanapie.
- Dlaczego po prostu nie pozwoliłeś mi umrzeć? - zapytałam zmieszana. Popatrzał na mnie w szoku, przez słowa które wypowiedziałam.
- Co? - powiedział, patrząc na mnie jak na kompletną idiotkę.
- Chciałam umrzeć - zaczęłam z łzami w oczach - Dlaczego mi nie pozwoliłeś?
Wstał z kanapy i zaczął się do mnie przybliżać, ale z każdym jego krokiem w moją stronę ja robiła jeden w tył.
- Nie możesz się zabić - powiedział w końcu.
- Mogę - odpowiedziałam.
- Nie, nie pozwolę Ci na to.
- Dlaczego? - zapytałam zmieszana.
- Ponieważ, jesteś warta dużo więcej niż to!
- C-co?
Czy ja się nie przesłyszałam? On nie uważa że jestem nic nie warta? To dziwne. Może jest pijany...nie nie wygląda. Spojrzałam mu w oczy, aby określić czy kłamał. Mówił prawdę. Po kilku sekundach, zorientował się co powiedział i lekko zmieszany zaczął:
- Muszę iść. Jeśli uciekniesz, znajdę Cię...nie ważne co zrobisz, zawszę Cię znajdę.
Skinęłam głową , wciąż w szoku przez to co powiedział. Spojrzał na mnie ostatni raz i wyszedł.
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

I jest rozdział! Czy tylko ja wolę takiego słodkiego Jason'a? Mam nadzieję że wam się podoba <3 

23 maj 2013

Rozdział 4

Dzień 2

Obudziłam się w łóżku, obok Jason'a. Kiedy zorientowałam się w sytuacji czym prędzej zeszłam na ziemię i spojrzałam w stronę chłopaka. Wyglądał tak spokojnie kiedy spał, tak jakby uśmiechnęłam się pod nosem. Chwila, co!? Nie mogę tak stać i uśmiechać się do Jason'a, jak gdyby nic się nie stało. Jest pieprzonym dupkiem* , nawet nie dam rady policzyć ile razy mnie uderzył. Boli mnie dokładnie każda część ciała, ale w pewnym sensie jestem już do tego przyzwyczajona, bycie poniewieraną przez ostatni rok przygotowało mnie na to. Wyszłam z pokoju i skierowałam się w stronę salonu. Wszystko co mówiłam wczoraj było prawdą, nie kłamałam. Dlaczego miałabym kłamać o próbie samobójstwa, w końcu to nie pierwszy raz, ale tak jak poprzednio  zawiodłam. Ostatnim razem trafiłam do szpitala na tydzień, zgadnijcie ile razy odwiedził mnie wtedy mój ojciec? Raz, i to tylko dlatego, że lekarz go o to poprosił.
Wyjrzałam przez okno. Ulica była tak spokojni i cicha o tej porze, a była prawie trzynasta w południe. Nie wierzę że spałam tak długo, ale to żadna niespodzianka po tym co tu przeszłam.
- Odejdź od okna! - usłyszałam krzyk Jasona.
Odwróciłam się i zauważyłam go, szybko podszedł do mnie i zasłonił zasłony.
- Ktoś mógł Cię zobaczyć! - powiedział gniewnym głosem.
- Ktoś, kto mógłby zgłosić moje zaginięcie? -odparłam z sarkazmem - Taa...jakby komuś zależało.
Przewrócił oczami i wszedł do kuchni.
- Chcę wziąć kąpiel - powiedziałam.
- Tak, droga wolna.
- Nie prosiłam o pozwolenie - zaczęłam - Chodziło mi o to, czy masz dla mnie jakieś ciuchy?
- W sypialni.
Tak jak powiedział, znalazłam ubrania w jego sypialni. Weszłam do łazienki, i wzięłam kąpiel. Kiedy już wysuszyłam ciało, założyłam ubrania, które jak się okazało były moje. Jason musiał wziąć je ze sobą kiedy mnie porwał. Spojrzałam na swoje odbicie w lustrze, i wtedy zauważyłam mały nożyk na umywalce. Wzięłam go i schowałam do kieszeni, nigdy nie wiadomo kiedy mi się przyda. Wyszłam z łazienki i usłyszałam kilka głosów wydobywających się z kuchni. Weszłam do pomieszczenia i zobaczyłam Jason'a wraz z dwoma innymi chłopakami. Jeden z nich miał ciemne włosy i niesamowicie niebieskie oczy. Jedyne słowo opisujące ich intensywność to "wow". Mentalnie kopnęłam się  nakazując sobie przestać się na niego gapić. Ten drugi zauważył mnie i się uśmiechnął.
- Więc to jest ta dziewczyna, o której nam opowiadałeś? - powiedział chłopak o blond włosach i ciemnych niebieskich oczach.
Jason tylko przytaknął głowa na tak, jako odpowiedź na pytanie chłopaka.
- Całkiem niezła - zaśmiał się.
Nienawidziłam sposobu w jaki na mnie patrzał, już w tym momencie mogę powiedzieć że go nie lubię. Drugi chłopak, ten z ciemnymi włosami stał tylko i uśmiechał się do mnie.
- Jestem Liam - powiedział niebieskooki - A to...Mark - wskazał blondyna.
- Jessica - odparłam lekko się uśmiechając.
Kiedy Jason zauważył że uśmiecham się do Liam'a, bezgłośnie dał mi sygnał że mam iść gdzieś indziej. Czy to z powodu Liam'a? Nie, na pewno był inny powód. Jason'owi na mnie nie zależy, więc na pewno chodziło o coś innego. Wyszłam z kuchni i poszłam do sypialni. Usiadłam na łóżku i zauważyłam moja kurtkę, sięgnęłam do kieszeni i wyciągnęłam z niej srebrny medalion. To jeden z tych, który można otworzyć, i włożyć tam zdjęcie. Odchyliłam wieko naszyjnika i moim oczom ukazało się zdjęcie mojej całej rodziny, zrobione tuż przed śmiercią mojej mamy. Byliśmy tacy szczęśliwi, jeszcze nie wiedzieliśmy co się wydarzy.
Musiałam dość trochę wpatrywać się w zdjęcie, ponieważ nagle poczułam że ktoś siada obok mnie. Spojrzałam w bok i napotkałam niebieskie tęczówki Liam'a.  Uśmiechnął się przyglądając się zdjęciu. Szybko zamknęłam medalion.
- Prywatne? - zapytał.
- Tak jakby - odpowiedziałam, dziękując mu w duchu że nie zadaje żadnych pytań.
- W porządku - zaczął - Każdy ma swoje sekrety.
- Jesteś pierwszą osobą, która jest dla mnie miła, od kiedy pamiętam - uśmiechnęłam się do niego.
- Jakbym nie mógł, jesteś taka śliczna.
Zarumieniłam się, a on to zauważył. Zaczął się do mnie przysuwać, zbliżając swoja twarz do mojej. Zaśmiałam się, wiedząc co się teraz wydarzy. Właśnie mieliśmy się pocałować, kiedy Jason wpadł do pokoju. Nie dało się nie zauważyć, jak bardzo zły był. Liam od razu się cofnął, widać że bał się McCann'a.
- Cóż...ja już się będę zbierał - Liam powiedział szybko.
Zanim wyszedł, mrugnął do mnie i posłał lekki uśmiech. Jason stał wciąż w tej samej pozie wpatrując się we mnie, jakbym zrobiła coś złego. Usłyszałam że drzwi wejściowe się zamykają, co oznaczało że Liam i Mark wyszli.
- Co to było?! - powiedział podniesionym głosem.
- Do niczego nie doszło - odparłam rozdrażniona.
- Nie, dzięki mnie!
- A nawet jeśli - powiedziałam wkurzona - Byłoby to coś złego?
- Tak - krzyknął.
- Dlaczego taki jesteś? - opowiedziałam tym samym - I dlaczego tu jestem? Powiedz mi, Jason. To przez moją mamę czy co? Czym sobie na to zasłużyłam?!
Byłam tak wkurzona, w tym momencie  Dlaczego zachowywał się jakby był zazdrosny,  kiedy w rzeczywistości nie był. A może był? Nie.
- Twoją mamę? - zapytał.
- Tak, to przez Ciebie ona nie żyje! - miałam łzy w oczach - Czy to ma coś wspólnego z nią?
- Co? - odpowiedział zmieszany - Nie, nie o to chodzi.
Zdenerwowałam się, jedyne czego chcę to się stąd wydostać. Cała się trzęsłam, a mój oddech momentalnie przyspieszył. Pobiegłam do łazienki i zamknęłam drzwi, oparłam się plecami o ścinę i rozpłakałam. Całe lata trzymania tego w sobie, tego było już za dużo. Schowałam głowę w rękach i pozwoliłam wspomnieniom zawładnąć moim umysłem. Jason próbował dostać się do środka, ale go ignorowałam.
Może mi się wydawało, ale brzmiał na zmartwionego.
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Zdjęcia Liam'a i Mark'a znajdziecie w zakładce "bohaterowie"

* Hahahahahaha, przepraszam musiałam: Więc było tam słówko "douche", nie bardzo wiedziałam jak je przetłumaczyć więc wpisałam je w słownik i wyskoczyło tłumaczenie "natrysk". I w tym momencie nasuwa się pytanie : "Co autor miał na myśli? " "Jest pieprzonym natryskiem" Hahah nie no serio, przepraszam, ale musiałam.

Ok, więc chciałabym was przeprosić że tak długo nie dodawałam ale ostatnie dwa dni spędziłam w łóżku, umierając z bólu....:/ Ale jest już rozdział. Mam nadzieję, że wam się spodoba. Więc do następnego <3

Jeśli chcecie być informowani podawajcie swoje TT.

20 maj 2013

Rozdział 3


Dzień 1, część 2

Wyszedł, to moja jedyna szansa na ucieczkę. Nie mam zamiaru siedzieć z założonymi rękami nie robiąc nic. Mój ojciec, a w ostateczności bart na pewno zgłosili moje zaginięcie, mam nadzieję że policja już mnie szuka. Skierowałam się do drzwi frontowych, nacisnęłam klamkę ale tak jak się spodziewałam, były zamknięte. No pewnie, nie ufa mi aż tak, westchnęłam i zaczęłam zwiedzać dom w poszukiwaniu jakiegoś wyjścia. Kiedy ten plan zawiódł  poczułam się kompletnie bezsilna. Z frustracji kapnęłam w drzwi a one zaskrzypiały, powtórzyłam czynność i po chwili otworzyły się  Wyszłam na zewnątrz i zauważyłam jak czarny van parkuje na podjeździe. Nie! Nie! Nie! Co teraz? Nie mogłam zamknąć drzwi ponieważ na pewno by mnie zauważył. Dlatego zaczęłam biec najszybciej jak tylko potrafiłam, chowając się za domem, i przywierając plecami do ściany.
- Co do cholery! - usłyszałam zdenerwowany głos Jason'a. Nie cale pół minuty zajęło mu  domyślenie się co tak naprawdę się wydarzyło.

Jason's POV:
Gdzie ona kurwa jest? Jeśli uciekła, to przysięgam że oberwie tak mocno że będzie błagała o śmierć. Wykrzyknąłem jej imię i ruszyłem w stronę domu. Może ukryła się w ogrodzie...lub za domem. Na pewno nie odeszła daleko, nie było mnie tylko chwilę. Skierowałem się za dom i usłyszałem czyjś przyspieszony oddech. Podszedłem do rogu domu i zauważyłem Jessice stojącą tam i wpatrującą się tępo w przestrzeń. Oddychała bardzo szybko, co ona do cholery robi? Chwyciłem mocno jej nadgarstek jedną ręką drugą zaś uniosłem jej brodę, tak by patrzała mi prosto w oczy.
- Co ty kurwa robisz? - powiedziałem szorstkim głosem.
Otwarła usta by coś powiedzieć, ale w jednej chwili zrezygnowała i zamknęła je z powrotem. Westchnąłem i pościłem jej brodę. Znów złapałem jej nadgarstek i zaciągnąłem ją do domu, zamykając za sobą drzwi. Pchnąłem ją na kanapę, i zauważyłem czerwone ślady na jej ręce. Byłem wkurzony, w tym momencie wściekłość aż wstrząsnęła moim całym ciałem  Wszedłem do kuchni, i z powrotem do salonu, niosąc długopis w ręce. Napisałem cyfrę 7 na białej ścianie, w którą dziewczyna się wpatrywała.
- Wiesz co to? - krzyknąłem do niej.
Potrząsnęła głową, nie kłamała. Dlaczego miałaby to wiedzieć?
- Tyle dni Ci zostało, zanim zostaniesz zabita - odparłem wciąż krzycząc.
Po raz pierwszy widziałem przerażenie w jej oczach. Patrzała na mnie z mina prosząco o to aby przestał, ale...dlaczego miałbym to zrobić? Właściwie to była świetna zabawa. Myślę że dostała już nauczkę, uśmiechnąłem się i opuściłem pokój.

 Jessica's POV:
Z przerażeniem wpatrywałam się w cyfrę nabazgraną na ścianie. Czy on mówił poważnie  Zostało mi tylko siedem dni życia? Byłam w szoku. Jak on mógł zachowywać taki spokój? Zamordowanie drugiego człowieka, jest okropne, szczególnie jeśli nie miał żadnego powodu by mnie zabić, a może miał? Normalną reakcją na tego typu sytuację byłby płacz, więc dlaczego ja nie mogłam uronić ani jednej łzy? Wściekłość przeszła przeze mnie jak błyskawica, byłam zła na wszystkich,  lecz najbardziej na Jasona, za to jak okropnie mnie traktował.
Resztę dnia, Jason spędził siedząc w pokoju, czasami słyszałam jak rozmawiał przez telefon. Mówił o mnie, jestem tego pewna.

Jason's POV:
 W nocy.
Obudziłem się słysząc dziwne odgłosy z kuchni. To na pewno Jessica, która nie może zasnąć  sama w salonie, zbyt strasznie  wiecie co mam na myśli... Odmówiła spania w mojej sypialni, a nie mogłem znów zamknąć jej w piwnicy bo miała te dziwne napady paniki. Zamknąłem drzwi, więc na pewno nie ucieknie. Byłem na nią zły, ponieważ mnie obudziła. Musi mieć dobrą wymówkę inaczej tego pożałuje. Może po prostu chce coś zjeść? Nie jadła nic, nawet jeśli zapytałem miło czy czegoś nie potrzebuje. Nie nawiedzę być miłym, nie chcę być miłym. Zszedłem z łóżka i skierowałem się do salonu. Kiedy się tam znalazłem zamarłem, Jessica siedziała na podłodze, w ręce trzymała pistolet który przyciskała sobie  do głowy. Dłoń bardzo jej się trzęsła, w oczach miała łzy, które próbowała za wszelką cenę zatrzymać.
- Co ty kurwa robisz? - prawie że krzyknąłem.
Spojrzała na mnie z nienawiścią w oczach, mało brakowało a miałbym wyrzuty sumienia. Nie, co ja gadam? Nigdy nie mam wyrzutów sumienia, nawet nie wiem co to znaczy. Zbliżyłem się do niej, próbując skierować broń w inną stronę  Nie ważne jak bardzo chciałem jej śmierci, muszę czekać siedem dni...on by mnie zabił i kiedy mówię zabił wcale nie chodzi o skopanie tyłka...tylko długą, bolesną śmierć.
- A na co to kurwa wygląda?! - powiedziała ze złością.
- Odłóż broń - zacząłem, tym razem bardzo spokojnie.
- Dlaczego nie mogę się po prostu zabić? - zapytała - To byłaby tylko przysługa, w końcu jestem tylko nic nie wartym śmieciem.
- Nie jesteś śmieciem.
Sterałem się grać wrażliwego, może że tylko to mogło ją potrzymać. Podszedłem bliżej.
- Nie zrobisz tego - powiedziałem, z pewnością - tylko...opuść pistolet, proszę.
- Nie wiesz do czego jestem zdolna - odparła gniewnie - Wolałabym się zabić, niż pozwolić Tobie to zrobić.
Nie kłamała, ona naprawdę rozważała samobójstwo  i możliwe że to zrobi jeśli szybko czegoś nie wymyśle aby ją powstrzymać.  Odbezpieczyła broń, i nacisnęła spust a ja przygotowałem się na widok jej- martwej, ale coś się stało. Wciąż trzymała broń przy głowie, ale na szczęście magazynek był pusty. Wypuściłem powietrze, które wstrzymywałem i podbiegłem do niej wyrywając jej broń z ręki.
- Co ty do cholery myślałaś? - wkurzyłem się.
W końcu mogłem dać upust mojej złości, już nie zagrażała swojemu życiu. Uderzyłem ją w twarz, tak że upadła na ziemię i zacząłem ja kopać do czasu aż przestała krzyczeć, była nieprzytomna. Wziąłem ją na ręce i zaniosłem do mojego łóżka, położyłem ją i wyszedłem do kuchni aby trochę ochłonąć po tym co się właśnie stało. Mam nadziej, że ta suka już nigdy nic takiego nie zrobi.
-----------------------------------------------------------------------------------
I jak , podoba się? Macie może jakieś pytania? JEŚI CZYTACIE, TO PROSZĘ KOMENTUJCE, TO NAPRWDĘ MOTYWUJE. NO TO DO NASTĘNEGO <3

18 maj 2013

Rozdział 2


Dzień 1, część 1

Otworzyłam powoli oczy aby dokładnie przyjrzeć się wszystkiemu  niestety, było wciąż rozmyte. Nadal byłam trochę śpiąca, ale po ostatnim koszmarze, nie chciałam już zasypiać. Śniło mi się że zostałam porwana...
Po chwili wszystko znów stało się jasne i wyraźne. Zeszłam z łóżka i rozejrzałam się wokół. Co to do cholery ma być? To nie mój pokój! Ten tu była wielkości klatki i jedyne co się tu znajdowało to łóżko. Nie było nawet okna, żebym mogła określić, czy jest dzień czy noc. Miałam wrażenie że ściany są coraz bliżej mnie...nie potrafiłam oddychać. Mam klaustrofobię, dlatego się tak czuje. Małych pokoi nie lubię szczególnie, podbiegłam do drzwi i uderzyłam w nie z całej siły, próbuj się jakoś stąd wydostać. Ani drgnęły, nie miały nawet klamki żebym mogła jakkolwiek spróbować je otworzyć. Jeszcze kilka razy próbowałam je wyważyć  aż usłyszałam że ktoś własnie je otwiera. Czym prędzej odeszłam od drzwi jak najdalej się dało. W końcu ustąpiły i pojawił się w nich Jason McCann. Popatrzałam na niego z niedowierzaniem kręcąc głową. I nagle wszystko sobie przypomniałam, to on. On mnie porwał, jestem uwięziona z człowiekiem który zabił moją mamę. Zaczęłam panikować.
- Dzień dobry - powiedział uśmiechając się. Jak on mógł tak po prostu stać i się uśmiechać?
- Wypuść mnie stąd! - syknęłam najgroźniejszym głosem na jaki mnie było stać. On nie może się dowiedzieć, jak bardzo przerażona jestem. Żadnych emocji, upomniałam się w duchu. Moje myśli przepełnione były złością, ale także i paniką. Nienawidzę nie wiedzieć o co chodzi, a teraz nie miałam pojęcia co się dzieje.
- Nie...to nie przejdzie - powiedział z lekkim gniewem w głosie.
- Wypuść mnie z tą! - odrapałam kolejny raz. Ręce mi się trzęsły, poprawka:  cała się trzęsłam, nawet z daleka mogłam zauważyć jak wkurzony był.
- Zamknij się kurwa! - krzyknął i uderzył mnie w twarz. Poczułam mocne pieczenie i łzy które chciały wydostać się z pod powiek, lecz zatrzymałam je. Nie dam mu tej satysfakcji, nie zobaczy jak płaczę.
- Spójrz na mnie - powiedział groźniej niż wcześniej.
- Nie.
- Co powiedziałaś?!
- Nie, nie jestem twoją własnością - znów mnie uderzył, tym razem tak mocno że aż upadłam na podłogę. Leżałam na ziemi, a on kopnął mnie w bok. Owinęłam ręce wokół brzucha, aby uchronić go przed następnym kopniakiem.
- Nikt Cie nie chce Jessico - powiedział chwytając mocno moje ramię - Nikt Cię nie potrzebuje.
Odczekał chwilę, i skierował się w stronę wyjścia.
- Nie masz nikogo - krzyknął jeszcze i zakluczył drzwi.
Próbowałam się podnieść, ale ból był zbyt silny. Pozostałam  na podłodze, powtarzając jego słowa w kółko. Najgorsze było to, że miał rację.
Po jakimś czasie, usiadłam i oparłam się plecami o ścianę. Jedna część mnie chciała rozpłakać się jak małe dziecko, druga zaś miała ochotę uderzyć kogoś bardzo mocno, tym kimś był właśnie Jason. Przysięgam, mam ochotę go zabić!
Nie wiem jak długo siedziałam tak w ciszy, ale w pewnym  momencie drzwi otworzyły i Jason wszedł do środka.
- Chodź - powiedział bez uczuć. Wstałam i podążyłam za nim, ponieważ nie chciałam znów zostać uderzona. Nawet dla mnie, to było by już za dużo. Wyszliśmy z pokoju, z tego co zauważyłam znajdowaliśmy się w czymś co przypominało piwnicę. Jason wszedł po schodach na górę gdzie okazało że znajdujemy się w ogromnym domu. Nie było tu prawie mebli, w salonie znajdowała się tylko kanapa, a w kuchni mały stolik. Chłopak zaprowadził mnie do jakiegoś pokoju i zamknął w nim, znowu. Był mały, za mały. Nie mogłam tu zostać.
- Proszę, otwórz drzwi - błagałam.
- ZAMKNIJ SIĘ - usłyszałam głośny krzyk.
- Proszę - tym razem mój głos był cichy. Otworzył drzwi i chwycił mnie za ramię.
- Powiedziałam, zamknij się! - powiedział groźnie, przybliżając swoja twarz do mojej. Zamilkłam i zaczęłam wpatrywać się w jego oczy...były bardzo ładne. Szybko odwróciłam wzrok koncentrując się na ścianie.
- Wychodzę - zaczął - Jeśli spróbujesz uciec, zabiję Cię.
--------------------------------------------------------------------------------------------------------
Jest dwójeczka....co wy na to <3 Podoba się wam? Jeśli tak lub też jeśli nie to napiszcie to myślice bo nie wiem czy jest wgl sens tłumaczenia tego...skoro nikt nie czyta?

NIE JESTEM AUTORKĄ OPOWIADANIA! TYLKO GO TŁUMACZĘ!

Autorka tego cuda to : FrejaPoulsen
Tu macie jej TT : @FrejaPoulsen
A to mój TT : @PaulinaPatiLove, gdzie możecie pytać w razie jakichkolwiek pytań.

Jeśli chcecie być informowani o nowych rozdziałach, podawajcie swoje TT, lub aski w zakładce "informowani". Jeśli chcecie polecić swojego blogi, to w zakładce "spam".


Rozdział 1

-Jesteś tylko nic nie wartym śmieciem, jedyne co robisz zajmujesz miejsce na świecie! - krzyknął do mnie i rzucił butelką w ścianę, przez co ona rozprysnęła się w drobny mak.
W tej samej chwili drzwi wejściowe otworzyły się i ukazał się w nich mój starszy brat - Jake. Zamarł, gdy zobaczył co się dzieje.
- Jessica, idziemy! - powiedział gniewnym głosem. Próbowałam jakoś powstrzymać łzy, ale było to bardzo trudne. Jake musiał zawołać mnie jeszcze raz, zanim ruszyłam za nim. Kiedy byliśmy już na zewnątrz, upadłam na ziemię znosząc się płaczem. Tego było już dla mnie za wiele. Zorientowałam się że brat mi się przygląda, i próbowałam jakoś powstrzymać łzy niestety na daremnie.
- Jess - powiedział i chwycił mnie za rękę - On nie chciał.
 - Gdyby nie chciał - zaczęłam ze łzami w oczach - Nie mówiłby ty wszystkich okropnych rzeczy!
Jake wstał i zaczął iść w nieznany mi kierunku, nie wiele myśląc ruszyłam za nim. Bałam się wrócić do domu, nie wiem co mnie tam czeka tym razem. Pamiętam że raz uciekłam, niestety policjanci mnie znaleźli i zawieźli prosto do niego. Wpadł w szał, rzucał we mnie czym popadnie wykrzywiła okropne rzeczy. Nawet nie chcę o tym myśleć.
 - Wiesz przecież, że tata nie miał tego na myśli - powiedział mój brat po chwili ciszy.
- Jak możesz tak mówić?
- Co? To był dla niego ciężki rok.
- To nie usprawiedliwia, tego jak się zachowuje! - odrapałam gniewnym głosem. On tylko pokręcił głową i szedł dalej. Zatrzymaliśmy się dopiero przed jego nowym domem. Wyprowadził się parę miesięcy temu, i od tego czasu jestem uwieziona z moim wiecznie pijanym ojcem. Zaczął pić tuż po tym jak zamordowano moją mamę. Stało się to podczas imprezy , na której byliśmy całą rodziną. Miała wyciągnąć coś ze swojego auta, gdy nagle samochód eksplodował. Widziałam to, widziałam jak moja mama zostaje rozerwana na kawałki. Był to najbardziej wstrząsający moment w moim życiu. Nikt nie powinien przechodzić przez coś takiego, nikt na to nie zasługuje.
Jason McCann, to on jest za to odpowiedzialny, on podłożył bombę  Minął już rok, a policja dalej go nie złapała. Teraz mam 17 lat, i jak mówi mój ojciec, zajmuję tylko miejsce na świecie.
- Zaczekaj tu - powiedział Jake i wszedł do domu. Podniosłam rękę do mojego policzka, wciąż czułam uderzenie które zadał mi mój tata. Jutro będę mieć siniaka, to na pewno.  W końcu, to nie pierwszy raz kiedy mnie uderzył  Kiedy zrobił to pierwszy raz, byłam w szoku...nigdy się tego po nim nie spodziewałam. Zawsze był taki miły dla wszystkich.  Dlatego pamiętam  że przepłakałam cala noc. Jak mój własny ojciec mógł zrobić mi coś takiego? Od tego momentu postanowiłam, że nie będę nikomu okazywać swoich uczyć. To tylko pogarsza sprawę. Jedyna osoba której ufam, i przy której czuję się bezpiecznie, jest mój brat, ale i to tak nie zmienia faktu że, nie lubię płakać w jego obecności.
Rozejrzałam się wokół. Była noc, więc było już ciemno.Jedyne światło dawała latarnia uliczna i księżyc  który świecił dziś wyjątkowo jasno. Nagle  poczułam dziwne uczucie, jakby ktoś mi się przyglądał, ale na ulicy nie było nikogo poza mną. Stwierdziłam, że jestem tak zmęczona  ze mógłbym uwierzyć we wszystko. Starałam się skupić myśli na czymś innym, kiedy poczułam czyjąś dłoń na moim ramieniu. Odwróciłam się powoli, i zobaczyłam osobę, której widok był ostatnim czego pragnęłam.
Jason McCann...
- Cóż, witaj - powiedziała  a wredny uśmiech wdarł mu się na twarz. Zaczęłam powoli oddalać się w drugą stronę, wciąż patrząc na chłopaka. Próbowałam nie okazywać żadnych uczyć, ale strach zżerał mnie od środka.
- Wybierasz się gdzieś? - zapytał podchodząc do mnie. Ciągle się uśmiechał.  Nie wiedziałam co powiedzieć, wiec po prostu cały czas szłam przed siebie. Nagle wyciągnął pistolet z kieszeni i wycelował go w moja stronę. To była ostatnia rzecz którą pamiętam,  zanim ogarnęła mnie ciemność...

--------------------------------------------------------------------------------------------------------
I jak podoba się? Jeśli macie jakieś zastrzeżenia do tłumaczenia, lub czegoś innego...piszcie śmiało. Jestem otwarta na krytykę <3 PROSZĘ NAPISZCIE CO UWAŻACIE <3


NIE JESTEM AUTORKĄ OPOWIADANIA! TYLKO GO TŁUMACZĘ!

Autorka tego cuda to : FrejaPoulsen
Tu macie jej TT : @FrejaPoulsen
A to mój TT : @PaulinaPatiLove, gdzie możecie pytać w razie jakichkolwiek pytań.

Jeśli chcecie być informowani o nowych rozdziałach, podawajcie swoje TT, lub aski w zakładce "informowani". Jeśli chcecie polecić swojego blogi, to w zakładce "spam".

Wstęp

Cześć, mam na imię Paulina i na tym blogu będę wam tłumaczyć wspaniałego fanfica - Last Wish

NIE JESTEM AUTORKĄ! TYLKO GO TŁUMACZĘ!

Autorka tego cuda to : FrejaPoulsen
Tu macie jej TT : @FrejaPoulsen
A to mój TT : @PaulinaPatiLove, gdzie możecie pytać w razie jakichkolwiek pytań.

Jeśli chcecie być informowani, podawajcie swoje TT, lub aski w zakładce "informowani". Jeśli chcecie polecić swojego blogi, to w zakładce "spam".